I co?
Podoba Ci się to?
Stoisz nade mną szyderczo się śmiejąc
Odwracam głowę
Ty uciekasz wzrokiem
Już wiem….
To Ty mnie zniszczyłeś!
Wbijam ostrze
Syczę z bólu
Nie fizycznego, a psychicznego
Krew tryska, brudząc ubranie.
Co mi po tym?
Pogłębiam ranę.
Satysfakcja gwarantowana.
Widok ‘mięsa’ mnie uspokaja.
Dodaje mi otuchy.
Co się tak patrzysz,
Zdradziecka świnio?
Nie śmiej się,
To prawda co mi zrobiłeś.
Jak chcesz
To skończ to dzieło.
Ja się w to już nie wtrącam.
Mam dość.
Od dziś żyletki i noże
To moi najlepsi kumple.
Co tak się ciągle gapisz?
Skończ,
To co zacząłeś!
Boisz się?
Teraz z Ciebie taki twardziel?!
No bardzo proszę!
Chwytam Cię za rękę.
Ostrym jak brzytwa nożem
Przejeżdżam po Twoim przedramieniu
Jęczysz z bólu
Ja czuję ulgę.
Osuwasz się na podłogę
Dając mi pole do popisu.
Wstaję.
Wbijam ostrze w Twoje serce.
Konasz natychmiast.
Umierasz w męczarniach.
Mój pies
Podoba Ci się to?
Stoisz nade mną szyderczo się śmiejąc
Odwracam głowę
Ty uciekasz wzrokiem
Już wiem….
To Ty mnie zniszczyłeś!
Wbijam ostrze
Syczę z bólu
Nie fizycznego, a psychicznego
Krew tryska, brudząc ubranie.
Co mi po tym?
Pogłębiam ranę.
Satysfakcja gwarantowana.
Widok ‘mięsa’ mnie uspokaja.
Dodaje mi otuchy.
Co się tak patrzysz,
Zdradziecka świnio?
Nie śmiej się,
To prawda co mi zrobiłeś.
Jak chcesz
To skończ to dzieło.
Ja się w to już nie wtrącam.
Mam dość.
Od dziś żyletki i noże
To moi najlepsi kumple.
Co tak się ciągle gapisz?
Skończ,
To co zacząłeś!
Boisz się?
Teraz z Ciebie taki twardziel?!
No bardzo proszę!
Chwytam Cię za rękę.
Ostrym jak brzytwa nożem
Przejeżdżam po Twoim przedramieniu
Jęczysz z bólu
Ja czuję ulgę.
Osuwasz się na podłogę
Dając mi pole do popisu.
Wstaję.
Wbijam ostrze w Twoje serce.
Konasz natychmiast.
Umierasz w męczarniach.
Mój pies
Rzuca się na Twoje zwłoki.
Rozszarpuje na strzępy
Jak hiena.
Pożera z wielkim apetytem.
Tak jak ja
Cieszy się z Twojej śmierci.
Podchodzę do lustra.
Półmrok.
Cera poszarzała.
Oczy podkrążone.
Lewe oko podbite.
Rozcięta warga.
Wyłamany ząb.
Włosy skołtunione.
Na ubraniu zeschnięta krew.
To nie jestem ja.
To ofiara.
Ofiara
Wykreowana przez Ciebie!
Rozszarpuje na strzępy
Jak hiena.
Pożera z wielkim apetytem.
Tak jak ja
Cieszy się z Twojej śmierci.
Podchodzę do lustra.
Półmrok.
Cera poszarzała.
Oczy podkrążone.
Lewe oko podbite.
Rozcięta warga.
Wyłamany ząb.
Włosy skołtunione.
Na ubraniu zeschnięta krew.
To nie jestem ja.
To ofiara.
Ofiara
Wykreowana przez Ciebie!
Dobrze, że napisałaś, że nic sobie nie zrobilas, bo czytając to miałabym wątpliwości... Ale tak poza tym, to lubię Twoją twórczość :3
OdpowiedzUsuńNic gorszego oprócz dźgania się igłą. Znowu to powróciło -.-
Usuń