Witajcie. Dzień jak co dzień, no powiedzmy. Można powiedzieć, ze ostatni dzień ferii. Kuźwa, ale to szybko zleciało. Ostatnio staje sie coraz bardziej zapominalska. No wybaczcie, ale sytuacja nr 1:
Szukam dzisiaj pendrive, miotam się po całym mieszkaniu z pół godziny. Juz mam najgorsze mysli i co? Okazuje się, ze biedny nosnik, leży sobie na parapecie tuż obok kina domowego.
Sytucja nr 2: takze z dzisiaj
Ojciec mi wczoraj dał 10 zeta bym zrobila dzisiaj zakupy. Właściwie położył mi je na biurku, a ja je schowałam do skarbonki (wtf?). Dzisiaj rano: wchodzę do kuchni, bo tam się kasy spodziewałam-kasy ni ma. Szukam portfela-ni ma. Dzwonie do ojca i próbuje wyrżnąc z niego głupa, ze dał mi pieniadze, a mi ich nie dał. I coś mnie tknęlo, więc sprawdzilam skarbonkę. I co? 10 zeta się znalazło.
Kurde mole, może znacie jakieś sposoby na skleroze? Oprócz grania w memory?
Jestem jak Kai: ciągle cos gubi i zapomina ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz