Przygotujcie się jednak na zmianę. Ewa podjęła decyzję: odchodzi z bloga. Może nie do końca, ale jednak odchodzi przynajmniej na pewien czas.
Ewa: Miło było pisać z Niną bloga, ale mój udział nie ma tu już dłużej sensu. Piszemy oddzielne opowiadanie, a te co ja wstawiam można przeczytać na mym solowym blog, który będą prowadzić nadal. Myślę, że większość je czytała, jeśli nie zapraszam na mego bloga jeśli będziecie chcieli dokończyć te opowiadania, które zaczęłam tutaj. Możliwe, że tu wrócę. Mogę zapewnić, iż jeśli Nina będzie chciała usłużę jej pomocą w blogu, więc może jeszcze coś się pojawić, ale zapewne to będzie z mego solowego bloga i nie wiem czy by to miało sens wstawiać, żeby blog nie upadł. Wiadoma jak to jest, wena nie sługa nie przychodzi kiedy się chce, dlatego trzeba nauczyć się pisać na siłę. Życzę ci powodzenia Nina, możesz zawsze liczyć na moją pomoc.
inny blog Ewy: http://alicenine-gazette.blogspot.com/
Pozwólcie, ze i ja dodam tutaj cos od siebie:
Nina; Nie widzę tego, ze piszę lepsze opowiadania. Moze to po prostu zwykły kompleks artysty, ale uważam, ze to co pisze Ewa jest zwyczajnie lepsze. A zresztą, nie ważne. Nadal będę prowadziła tego bloga. Spróbuję sama, ale jak coś się nie uda to nie wiem co będzie. Z drugiej strony, Kochani, nie chcialabym Was zawodzić, bo to Wy byliscie naszą siłą napędową.
Oczywiście Ewa może tu wrócić kiedy tylko będzie chciała. Gdyby jednak ktos z Was zechciałby dołaczyć do mnie to podaję kontakt:
email: moderatorkiAzja@interia.eu
numer GG: jest button u góry po lewej stronie bloga. Gdyby ktos jednak z niego pisał, prosiłabym o podanie numeru GG, gdyż gdy odbieram wiadomości z tego buttona to zwyczajnie nie widać numerów osob, które do mnie piszą.
Więcej szczegółów "naboru" (wiem, nie powinnam tego tak nazywac, ale nie wiem jak inaczej to ująć) podam na prywatniejszej rozmowie
To tyle. A poniższa piosenka chyba najlepiej pasuje do charakteru owej notki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz