Karyu obudził się. Nie spal ponad pół
nocy. Ciągle myślał o poznanym wczoraj chłopaku.
Zero dręczyły sny erotyczne z Karyu, teraz miał większą pewność, że musi o nim zapomnieć. Wstał, aby przyszykować się do pracy. Skierował się do łazienki miał erekcję szybko załatwił sprawę przypominając sobie wczorajszą noc. Zjadł śniadanie przygotowane przez służbę i ruszył piechotą do pracy. Lubił spacerować, tym razem miał na dzieje na spotkanie tego chłopaka, ale po co skoro ma o nim zapomnieć, namiesza mu tylko w życiu. Lecąca na kasę dziwka.
Karyu wyszedł na miasto.
Zero zauważył striptizera przechodził obok niego, zignorował go jakby był tylko powietrzem.
-cześć. Co tam? - zagadał do Zera
- Znamy się? - Zero spojrzał na niego z uniesionymi brwiami
-no raczej
- Niestety ja cię nie znam - skłamał
-męska dziwka-poszedł dalej
Zero uśmiechnął się mimowolnie patrzeć za oddalającym się chłopakiem, nie mógł oderwać od niego wzroku. Chciał za nim pójść pocałować w te pięknie wykrojone usta. Po chwili trzeźwość myślenia mu powróciła i ruszył do miejsca swojej pracy. Jak zwykle siedział w biurze nowym dodatkiem stało się rozmyślanie o Karyu.
Karyu siedział sam w swoim wynajętym mieszkaniu.
Zero po długiej pracy walczył z chęcią zajścia do klubu. Nie miała zamiaru tam iść, ale gdy tylko wyszedł z budynku nogi same skierowały go pod scenę, gdzie spotkał Karyu.
-widzę, że tu znowu wpadłeś-zaśmiał się zbereźnie Karu widząc Zero w klubie
- Sam nie wiem czemu
-wiesz
- Nie, a może ty wiesz to lepiej ode mnie? - spytał ironicznie
-nie. Zamawiasz striptiz?
- Nie
-więc po co tu jesteś?
- Nie wiem, nogi same mnie tu poniosły
Karyu usiadł na sofie.
- Nie powinieneś tańczyć? - Zero zdziwił się gdy chłopak usiadł obok niego
-powinienem-ucałował go w policzek
- Więc dlaczego to nie robisz? - wytarł policzek
-nie mam ochoty. Chyba, że dla ciebie
- Wiesz, że dla mnie nic nie znaczysz? - spojrzał na niego
-domyślam się
- Więc dlaczego?
-nieważne-odwrócił się-drinka?
- Tak, odpowiedz - Zero przejechał po jego udzie
Karyu zamówił alkohol
Zero dręczyły sny erotyczne z Karyu, teraz miał większą pewność, że musi o nim zapomnieć. Wstał, aby przyszykować się do pracy. Skierował się do łazienki miał erekcję szybko załatwił sprawę przypominając sobie wczorajszą noc. Zjadł śniadanie przygotowane przez służbę i ruszył piechotą do pracy. Lubił spacerować, tym razem miał na dzieje na spotkanie tego chłopaka, ale po co skoro ma o nim zapomnieć, namiesza mu tylko w życiu. Lecąca na kasę dziwka.
Karyu wyszedł na miasto.
Zero zauważył striptizera przechodził obok niego, zignorował go jakby był tylko powietrzem.
-cześć. Co tam? - zagadał do Zera
- Znamy się? - Zero spojrzał na niego z uniesionymi brwiami
-no raczej
- Niestety ja cię nie znam - skłamał
-męska dziwka-poszedł dalej
Zero uśmiechnął się mimowolnie patrzeć za oddalającym się chłopakiem, nie mógł oderwać od niego wzroku. Chciał za nim pójść pocałować w te pięknie wykrojone usta. Po chwili trzeźwość myślenia mu powróciła i ruszył do miejsca swojej pracy. Jak zwykle siedział w biurze nowym dodatkiem stało się rozmyślanie o Karyu.
Karyu siedział sam w swoim wynajętym mieszkaniu.
Zero po długiej pracy walczył z chęcią zajścia do klubu. Nie miała zamiaru tam iść, ale gdy tylko wyszedł z budynku nogi same skierowały go pod scenę, gdzie spotkał Karyu.
-widzę, że tu znowu wpadłeś-zaśmiał się zbereźnie Karu widząc Zero w klubie
- Sam nie wiem czemu
-wiesz
- Nie, a może ty wiesz to lepiej ode mnie? - spytał ironicznie
-nie. Zamawiasz striptiz?
- Nie
-więc po co tu jesteś?
- Nie wiem, nogi same mnie tu poniosły
Karyu usiadł na sofie.
- Nie powinieneś tańczyć? - Zero zdziwił się gdy chłopak usiadł obok niego
-powinienem-ucałował go w policzek
- Więc dlaczego to nie robisz? - wytarł policzek
-nie mam ochoty. Chyba, że dla ciebie
- Wiesz, że dla mnie nic nie znaczysz? - spojrzał na niego
-domyślam się
- Więc dlaczego?
-nieważne-odwrócił się-drinka?
- Tak, odpowiedz - Zero przejechał po jego udzie
Karyu zamówił alkohol
-bo...nieważne
- będziesz tańczył, czy tu siedział?
-gadał z tobą?
- Kto?
-ja
- Jesteś dziwaczny - Zero pokręcił głową z niesmakiem
-wiem. Pijemy!
Zero upił swego drinka, obserwował kontem oka Karyu.
Karyu to zauważył.
Zero szybko odwrócił wzrok, patrząc na striptizerów tańczących na parkiecie.
Karyu sam zaczął tańczyć tuż przed swoim domniemanym kochankiem.
- Powinieneś się wyginać na scenie nie przede mną
-a bo co?
- To twoja praca - upił kolejny łyk drinku nie spuszczając wzroku z niego
Karyu go pocałował. W usta. Z języczkiem.
Zero go odepchnął
- będziesz tańczył, czy tu siedział?
-gadał z tobą?
- Kto?
-ja
- Jesteś dziwaczny - Zero pokręcił głową z niesmakiem
-wiem. Pijemy!
Zero upił swego drinka, obserwował kontem oka Karyu.
Karyu to zauważył.
Zero szybko odwrócił wzrok, patrząc na striptizerów tańczących na parkiecie.
Karyu sam zaczął tańczyć tuż przed swoim domniemanym kochankiem.
- Powinieneś się wyginać na scenie nie przede mną
-a bo co?
- To twoja praca - upił kolejny łyk drinku nie spuszczając wzroku z niego
Karyu go pocałował. W usta. Z języczkiem.
Zero go odepchnął
-
co ty wyrabiasz?
-podobasz mi się
- Bo mam kasę?
-nie
- Nie jesteś wiarygodną osobą - zauważył Zero
-skoro tak uważasz
- Tacy jak wy nie kochają, lecą za każdym kto ma kasę i jest naiwny
-są wyjątki
- powiedziałem ci coś na ten temat
-słyszałem - Karyu zakręcił się na rurze
Zero wstał macając go po tyłku
-podobasz mi się
- Bo mam kasę?
-nie
- Nie jesteś wiarygodną osobą - zauważył Zero
-skoro tak uważasz
- Tacy jak wy nie kochają, lecą za każdym kto ma kasę i jest naiwny
-są wyjątki
- powiedziałem ci coś na ten temat
-słyszałem - Karyu zakręcił się na rurze
Zero wstał macając go po tyłku
-
Może zamówię sobie ciebie
-chcesz? - spojrzał na niego
- tak - ścisnął jego pośladki
-to bierz
- Więc chodź
Karyu poszedł za Zerem.
Zero zaprowadził go do tego samego miejsca co wczoraj.
-chcesz? - spojrzał na niego
- tak - ścisnął jego pośladki
-to bierz
- Więc chodź
Karyu poszedł za Zerem.
Zero zaprowadził go do tego samego miejsca co wczoraj.
-
Dzisiaj nie zapłacę ci tyle co wczoraj, jesteś wybrakowanym towarem
-to mnie pouzupełniaj-zaśmiał się, dotykając zbereźnie Kochanka
Zero ściągnął półprzezroczystą koszulkę z Kary przylegając od razu do prawego sutka, zassał go. Schodził ustami niże, aż dotarł do lini krótkich lateksowych spodenek.
-miło-wsunął dłonie pod jego spodnie
Zero nakierował dłoń Karyu na swego członka. Ściągnął lateksowe spodenki pod którymi były stringi, które też zdjął klepiąc go w tyłek.
Karyu go masturbował, czuł jego narastające podniecenie.
Zero wziął męskość Karyu w usta poruszał głową w górę i w dół w rożnych tempach.
-tak..- Karyu dyktował mu ruchy.
-to mnie pouzupełniaj-zaśmiał się, dotykając zbereźnie Kochanka
Zero ściągnął półprzezroczystą koszulkę z Kary przylegając od razu do prawego sutka, zassał go. Schodził ustami niże, aż dotarł do lini krótkich lateksowych spodenek.
-miło-wsunął dłonie pod jego spodnie
Zero nakierował dłoń Karyu na swego członka. Ściągnął lateksowe spodenki pod którymi były stringi, które też zdjął klepiąc go w tyłek.
Karyu go masturbował, czuł jego narastające podniecenie.
Zero wziął męskość Karyu w usta poruszał głową w górę i w dół w rożnych tempach.
-tak..- Karyu dyktował mu ruchy.
Nie obchodziło go to, że jego kochanek
się dławi.
Zero ssał zapamiętale jego fiuta.
-spraw, bym chciał codziennie takiego loda!
Zero spełnił jego zachciankę ssąc mocniej i poruszając głową szybciej to wolniej.
-bierz go całego!
Zero spełnił rozkaz.
-keep fucking!
Zero wstał z klęczek.
Karyu wsadził mu w tyłek.
- Ah
Pchnął mocniej.
- och
-chcesz ostrzej?
- Tak
- wibratorkiem?
- Tym co masz
-samym kutasem?
- Tak
Karyu 'włączył pełne obroty'. Walił bardzo mocno i szybko.
-Ah - Zero jęczał
Karyu go pieprzył, jednocześnie pieścił dłonią jego fiuta
Zero był zbyt dobrze, żeby to było możliwe.
-na kolana! - gdy zero uklęknął, spuścił mu się na usta
Zero przełknął nasienie Karyu.
Zero ssał zapamiętale jego fiuta.
-spraw, bym chciał codziennie takiego loda!
Zero spełnił jego zachciankę ssąc mocniej i poruszając głową szybciej to wolniej.
-bierz go całego!
Zero spełnił rozkaz.
-keep fucking!
Zero wstał z klęczek.
Karyu wsadził mu w tyłek.
- Ah
Pchnął mocniej.
- och
-chcesz ostrzej?
- Tak
- wibratorkiem?
- Tym co masz
-samym kutasem?
- Tak
Karyu 'włączył pełne obroty'. Walił bardzo mocno i szybko.
-Ah - Zero jęczał
Karyu go pieprzył, jednocześnie pieścił dłonią jego fiuta
Zero był zbyt dobrze, żeby to było możliwe.
-na kolana! - gdy zero uklęknął, spuścił mu się na usta
Zero przełknął nasienie Karyu.
– Teraz ty powinieneś zapłacić mi
-ile?
- Nie jestem tobą
-200 jenów?
- Nie chcę twej zapłaty, dzisiaj ci nie zapłacę
-ile?
- Nie jestem tobą
-200 jenów?
- Nie chcę twej zapłaty, dzisiaj ci nie zapłacę
- ok
Zero ubrał się, wszedł do klubu.
-spotkamy się kiedykolwiek?
- Hm? Może mam cię zaprosić do stacburka? - spytał ironicznie
-wolałbym poza pracą
- Słuchaj chłopcze jesteś tylko do zabawiania, po nic więcej do ciebie nie przychodzę. Między nami nigdy nic nie będzie
-to poza pracą, rozumiem-posmutniał
- Jeszcze pomyśle, że ci zależy - uśmiechnął się drwiąco
-zależy
Zero zaśmiał się głośno.
Zero ubrał się, wszedł do klubu.
-spotkamy się kiedykolwiek?
- Hm? Może mam cię zaprosić do stacburka? - spytał ironicznie
-wolałbym poza pracą
- Słuchaj chłopcze jesteś tylko do zabawiania, po nic więcej do ciebie nie przychodzę. Między nami nigdy nic nie będzie
-to poza pracą, rozumiem-posmutniał
- Jeszcze pomyśle, że ci zależy - uśmiechnął się drwiąco
-zależy
Zero zaśmiał się głośno.
-co?
- nie rozśmieszaj mnie ty i uczucia
-przekonasz się
- Jak?
-w swoim czasie
- Jesteś zabawny
-nie
- Ja inaczej to odbieram
-jak?
- Chcesz moich pieniędzy, jakbym teraz powiedział obciągnij mi to byś to teraz zrobił
-tak, ale nie chcę kasy
- Zrobisz to za darmo?
-tak
- Tylko skorzystać - mruknął do siebie Zero siadając na kanapie przed sceną
Karyu zaczął mu obciągać.
- robisz to kiedy wszyscy patrzą - głaskał jego włosy
-i chuj. Tylko tobie obciągnę
- nie rozśmieszaj mnie ty i uczucia
-przekonasz się
- Jak?
-w swoim czasie
- Jesteś zabawny
-nie
- Ja inaczej to odbieram
-jak?
- Chcesz moich pieniędzy, jakbym teraz powiedział obciągnij mi to byś to teraz zrobił
-tak, ale nie chcę kasy
- Zrobisz to za darmo?
-tak
- Tylko skorzystać - mruknął do siebie Zero siadając na kanapie przed sceną
Karyu zaczął mu obciągać.
- robisz to kiedy wszyscy patrzą - głaskał jego włosy
-i chuj. Tylko tobie obciągnę
- dlaczego?
-tamci se pomarzyć mogą
- Dlaczego jestem taki wyjątkowy?
-bo traktujesz mnie z szacunkiem-zrobił mu dobrze na ostro
- Nie okazałem ci szacunku
-tamci se pomarzyć mogą
- Dlaczego jestem taki wyjątkowy?
-bo traktujesz mnie z szacunkiem-zrobił mu dobrze na ostro
- Nie okazałem ci szacunku
-ale i tak jesteś inny od tamtych
klientów
- W czym?
-w ogóle. Niektóre to takie typy, których lepiej unikać-czuł zbliżający się orgazm
Zero doszedł.
Karyu nie połknął spermy. Zlizał ją.
- przecież nie lubisz spermy
-ale twoją lubię
- Jesteś dziwny
-wiem-pogłaskał go po dłoni
- Czego ty chcesz?
-mały flircik jeszcze nikomu nie zaszkodził
- Jestem żonaty nie masz szans
-widzę-w duchu posmutniał.
Zero posadził go sobie na kolanach.
Karyu popatrzył mu w oczy.
Zero pocałował go w usta.
- W czym?
-w ogóle. Niektóre to takie typy, których lepiej unikać-czuł zbliżający się orgazm
Zero doszedł.
Karyu nie połknął spermy. Zlizał ją.
- przecież nie lubisz spermy
-ale twoją lubię
- Jesteś dziwny
-wiem-pogłaskał go po dłoni
- Czego ty chcesz?
-mały flircik jeszcze nikomu nie zaszkodził
- Jestem żonaty nie masz szans
-widzę-w duchu posmutniał.
Zero posadził go sobie na kolanach.
Karyu popatrzył mu w oczy.
Zero pocałował go w usta.
- Pogram w twoją grę
-to znaczy? -odwzajemnił, gryząc jego dolną wargę
- Będę udawał, ze coś do ciebie czuje, jak ty do mnie
-erm...ja nie udaję
- ta jasne - prychną - tak zdobywacie stałych klientów? Przyjdę tu jeszcze kilka wieczorów a następnie zniknę na zawsze
-nie, ale jak uważasz
- Naciesz się tym co masz
-i tak zrobię
- przyjdę tu może jeszcze pięć razy
-to znaczy? -odwzajemnił, gryząc jego dolną wargę
- Będę udawał, ze coś do ciebie czuje, jak ty do mnie
-erm...ja nie udaję
- ta jasne - prychną - tak zdobywacie stałych klientów? Przyjdę tu jeszcze kilka wieczorów a następnie zniknę na zawsze
-nie, ale jak uważasz
- Naciesz się tym co masz
-i tak zrobię
- przyjdę tu może jeszcze pięć razy
-ok. -potargał go
- lub krócej
-żona ważniejsza?
- Może
-aha
- Wszystko będzie zależało od ciebie -spojrzał na zegarek
-jak to?
- Jeśli będziesz mnie potrafił zatrzymać
-jak?
- To od ciebie zależy
-powiedz więcej
- Nie wiem sam jak możesz mnie zatrzymać
-ah
Zero musną jego krocze.
- lub krócej
-żona ważniejsza?
- Może
-aha
- Wszystko będzie zależało od ciebie -spojrzał na zegarek
-jak to?
- Jeśli będziesz mnie potrafił zatrzymać
-jak?
- To od ciebie zależy
-powiedz więcej
- Nie wiem sam jak możesz mnie zatrzymać
-ah
Zero musną jego krocze.
-
Nie myśl, że zostanę się tak jak tylko dobrze mi obciągniesz
-nawet mi się nie śni! -zawołał, dając mu klapsa
- Dlaczego taki ładny chłopiec tu pracuje?
-bo jest sexi
- Mogę dać ci prace w mojej firmie
-tak?
- Tak
-na jakiej posadzie?
- Może sekretarka
-kuszące
- Nie miej zboczonych wizji
-nie, nie mam. Przyjmuję propozycję
- przyjdź jutro o dziewiątej. Będziesz miał własne biuro z drzwiami do mego. musisz wypełniać każdy mój rozkaz i przyjdź w garniturze
-dobrze, hai
- Dzisiaj zwolniłem sekretarkę, więcej nie pojawię się w tym klubie. A to ze zaproponowałem ci prace to impuls
-twoja żona tam pracuje?
- Nie, dlaczego pytasz? ona siedzi w domu zajmuje się dziećmi - objął go
-czysta ciekawość. Mam ci dać jutro CV?
- jesteś przyjęty od jutra zaczniesz prace
-dzieki -objął go także
- Pójdę już
-nie, zostań jeszcze chwilę
- Hm?
Karyu poszedł do swojego szefa. Zwolnił go z roboty, bez przeszkód. Cieszył się na myśl o nowej pracy, będzie mógł się nacieszyć Zerem.
Zero czekał, aż Kary od niego wróci. Właściwie po to zwolni sekretarkę, nie uchodziło mu chodzenie do klubu ze striptizem, jeśli ktoś go tu zobaczy reputacja jego spadnie.
Wrócił.
-nawet mi się nie śni! -zawołał, dając mu klapsa
- Dlaczego taki ładny chłopiec tu pracuje?
-bo jest sexi
- Mogę dać ci prace w mojej firmie
-tak?
- Tak
-na jakiej posadzie?
- Może sekretarka
-kuszące
- Nie miej zboczonych wizji
-nie, nie mam. Przyjmuję propozycję
- przyjdź jutro o dziewiątej. Będziesz miał własne biuro z drzwiami do mego. musisz wypełniać każdy mój rozkaz i przyjdź w garniturze
-dobrze, hai
- Dzisiaj zwolniłem sekretarkę, więcej nie pojawię się w tym klubie. A to ze zaproponowałem ci prace to impuls
-twoja żona tam pracuje?
- Nie, dlaczego pytasz? ona siedzi w domu zajmuje się dziećmi - objął go
-czysta ciekawość. Mam ci dać jutro CV?
- jesteś przyjęty od jutra zaczniesz prace
-dzieki -objął go także
- Pójdę już
-nie, zostań jeszcze chwilę
- Hm?
Karyu poszedł do swojego szefa. Zwolnił go z roboty, bez przeszkód. Cieszył się na myśl o nowej pracy, będzie mógł się nacieszyć Zerem.
Zero czekał, aż Kary od niego wróci. Właściwie po to zwolni sekretarkę, nie uchodziło mu chodzenie do klubu ze striptizem, jeśli ktoś go tu zobaczy reputacja jego spadnie.
Wrócił.
-idziemy na drinka? Ja stawiam
- Tutaj czy gdzieś indziej?
-do mnie
-Dobrze
- Tutaj czy gdzieś indziej?
-do mnie
-Dobrze
Poszli do Centrum miasta. Tam mieszkał
Karyu. Jego chata była dosyć bogato urządzona, choć jako striptizer nie
zarabiał kokosów.
- Niezłe mieszkanko, naiwni bogaci klienci kupowali meble, bo udawałeś, ze kochasz - Zero przetoczył wzrokiem po pomieszczeniu
-nie, mam je po kimś z rodziny
Zero usiadł w salonie na kanapie.
-co pijesz? Rakije? Pinacoladę? Mojito?
- Pinacolade
-okej.-dał dwa drinki na barek
Zero wziął jeden upijając łyk.
- Tak przy okazji masz garnitur?
-kilka
- Pokażesz?
-na wieszaku czy na sobie?
- Jak chcesz
Karyu poszedł do garderoby i założył czarny garnitur od VErsace.
- Niezłe mieszkanko, naiwni bogaci klienci kupowali meble, bo udawałeś, ze kochasz - Zero przetoczył wzrokiem po pomieszczeniu
-nie, mam je po kimś z rodziny
Zero usiadł w salonie na kanapie.
-co pijesz? Rakije? Pinacoladę? Mojito?
- Pinacolade
-okej.-dał dwa drinki na barek
Zero wziął jeden upijając łyk.
- Tak przy okazji masz garnitur?
-kilka
- Pokażesz?
-na wieszaku czy na sobie?
- Jak chcesz
Karyu poszedł do garderoby i założył czarny garnitur od VErsace.
-i jak?
- Skąd masz taki drogi garnitur? Nieźle musiałeś obciągać bogatemu frajerowi
-to tajemnica. Właściwie nie wolno nam rozwijać bliskich relacji z klientami
- powiedziałeś, że dla mnie robisz wyjątki, poza tym nie pracujesz już tam
-i się cieszę. Mam pokazać następny?
- Tak
Karyu ubrał garniaka od Prady
- Skąd masz taki drogi garnitur? Nieźle musiałeś obciągać bogatemu frajerowi
-to tajemnica. Właściwie nie wolno nam rozwijać bliskich relacji z klientami
- powiedziałeś, że dla mnie robisz wyjątki, poza tym nie pracujesz już tam
-i się cieszę. Mam pokazać następny?
- Tak
Karyu ubrał garniaka od Prady
-jak?
- Nieźle, ale powiedź skąd masz takie garnitury
-szef nam kupował, bo czasem na firmowe bankiety chodziliśmy
- Musieliście mu się z pewnością jakoś odwdzięczyć - dopytywał Zero
-nie
- Nie kłam
-nie
- Za darmo nic nikomu nikt nie daje
-musieliśmy jakoś wyglądać. Mam jeszcze parę od Diora
- Nawet jeśli, musieliście jakoś za to zapłacić mu. przyznaj się, że płaciłeś ciałem
-tak...ale to raz
- W jaki sposób?
-lodem
- Z połykiem?
-nie. Na twarz
- Nie zachowywałeś jakby był to twój pierwszy raz kiedy cię posuwałem
-ale to był mój 1 raz-objął go
- Niewierze ci
-a jak miałbym się zachowywać gdyby to był 1 raz?
- Odczuwałbyś ból nie przyjemność - szepnął mu do ucha liżąc je
-bo to bolało
- Nie wyglądało, żeby ciebie bolało
-bolało
- Lubisz kłamać, kto był pierwszy?
-ty!
- Kto był pierwszy?
-ty!
- nie kłam
-nie kłamię
- Nie zachowywałeś się tak jak, każdy chłopak pod czas pierwszego razu - przejechał po jego policzku
-jestem inny-dał mu buzi
- Po prostu nie chcesz powiedzieć, że szef lub ktoś inny cię pieprzy
-nie!
- Naprawdę lubisz kłamać - wytarł policzek
-nie tak!
- Co nie tak?
-nie kłamię
- A może sam się zabawiasz?
-tak
- To by wszystko wyjaśniało - mruknął pod nosem - Czym? - dodał głośniej
-wibratorem
- Często?
-ważne?
- Ciekawość
-tak, dosyć
- Czyli?
Karyu go pocałował.
-2 razy na tydz?
Zero przyległ do jego warg.- Nieźle, ale powiedź skąd masz takie garnitury
-szef nam kupował, bo czasem na firmowe bankiety chodziliśmy
- Musieliście mu się z pewnością jakoś odwdzięczyć - dopytywał Zero
-nie
- Nie kłam
-nie
- Za darmo nic nikomu nikt nie daje
-musieliśmy jakoś wyglądać. Mam jeszcze parę od Diora
- Nawet jeśli, musieliście jakoś za to zapłacić mu. przyznaj się, że płaciłeś ciałem
-tak...ale to raz
- W jaki sposób?
-lodem
- Z połykiem?
-nie. Na twarz
- Nie zachowywałeś jakby był to twój pierwszy raz kiedy cię posuwałem
-ale to był mój 1 raz-objął go
- Niewierze ci
-a jak miałbym się zachowywać gdyby to był 1 raz?
- Odczuwałbyś ból nie przyjemność - szepnął mu do ucha liżąc je
-bo to bolało
- Nie wyglądało, żeby ciebie bolało
-bolało
- Lubisz kłamać, kto był pierwszy?
-ty!
- Kto był pierwszy?
-ty!
- nie kłam
-nie kłamię
- Nie zachowywałeś się tak jak, każdy chłopak pod czas pierwszego razu - przejechał po jego policzku
-jestem inny-dał mu buzi
- Po prostu nie chcesz powiedzieć, że szef lub ktoś inny cię pieprzy
-nie!
- Naprawdę lubisz kłamać - wytarł policzek
-nie tak!
- Co nie tak?
-nie kłamię
- A może sam się zabawiasz?
-tak
- To by wszystko wyjaśniało - mruknął pod nosem - Czym? - dodał głośniej
-wibratorem
- Często?
-ważne?
- Ciekawość
-tak, dosyć
- Czyli?
Karyu go pocałował.
-2 razy na tydz?
-pozwolisz mi w pracy na takie coś?
- Może chcesz jeszcze oddawać mi się w biurze? - sarknął Zero
-ciekawość
- pozwolę - pocałował go wpychając język do gardła- Musze lecieć
-papa, skarbie
- Skarbie? - Zero odwrócił się do niego trzymając rękę na klamce od drzwi wejściowych
-tak, skarbie
Zero ruszył do domu. Na przywitanie pocałował żonę. Pierwszy raz wyobraził sobie Karyu.
Karyu siedział sam w 4 ścianach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz