Karyu poszedł spać, jednak noc miał bezsenną. Myślał o Nim.
W końcu mu się przysnęło. Gdy się obudził, była 8.30 rano! Miał pół godziny, by
stawić się w nowej pracy! Wziął więc szybki prysznic, założył garnitur od Diora
i wybiegł z domu. Po drodze wstąpił do kfc i zamówił burgera oraz colę. Zjadł w
biegu i popędził do biura. Był w nim pięć minut przed czasem, poszedł więc do
gabinetu Zero.-cześć szefie!
Zero spojrzał na niego spoza dokumentów - Cześć
Karu poszedł na swoje stanowisko. Usiadł przy biurku i wyjął
laptopa
Zero został sam, wiec wrócił do pracy
Karyu poszedł do niego. -Masz jakieś zlecenie dla mnie?
- Zrób mi kawę - uśmiechnął się do niego
-zwykła? mocna? czarna? frappe? machcciato? latte?
capuccino?-zaczął wyliczać?
- Machcciato
-z mlekiem?
- Hm - zastanowił sie przez chwile - tak - wrócił do
papierkowej roboty
Karyu zrobił dla niego kawę i położył mu na biurku. Sam
sobie przygotował kawę mrożoną bo był upalny dzień
Zero popijał kawę grzebiąc i przepatrując papiery, przez
chwile zastanowił się po co ma Kary, dla niego zleci to. wezwał go do swego
gabinetu
Karyu usłyszał, ze szef go woła, więc poszedł do niego
- Przejrzysz te papiery, masz je posekregować
-Dobrze, szefie-Karyu wziął dokumenty i poszedł do swojego
biurka. zaczął je przeglądać i układać
Zero rozłożył się na krześle oglądając porno na laptopie
Karyu układał papiery, popijając kawę
Zero pdniecił sie w jego spodniach robiło sie coraz mniej
miejsca
Kary wszedł do jego gabinetu-gotowe!
Zero szybko wyłączył filmik - tak świetnie - chrząknął
zakłopotany - Jeszcze jedna rzecz przed wejściem do mego gabinetu zawsze pukaj
-Dobrze, a tak poza tym to zauważyłem pornusa na ekranie
Twojego laptopa, szefie
- Przewidziało ci się - Zero machnął ręką
-no nie powiedziałbym
-spojrzał na niego zbereźnie
- Coś sugerujesz? - Zero popatrzył na niego uważnie
opierając brodę na dłoniach
-przecież widzę. wystarczy na twoje spodnie spojrzeć
- Nie powinieneś się patrzeć w niektóre miejsca - Zero
zasłonił sobie krocze
-Przepraszam-powiedział
słodko
- nie powinieneś tak odzywać sie do szefa powinna spotkać
cię kara
-dobrze, w takim razie co mam zrobić?
- Zostać po pracy i zając się tymi papierami, będziesz
musiał wprowadzić wszystkie dane
-Mogę to zrobić teraz
- Nie będzie wtedy kary
Karyu zajął się więc swoją papierkową robotą. Cały czas
jednak myślał o swoim kochanku
Zero na nowo włączył pornosa, klnąc na Karyu
Karyu skonczył. Zapukał do drzwi-gotowe!
Zero wyłaczył pośpiesznie pornosa - Tak świetnie - mrukną
Kary dał mu efekty swojej pracy. Przsiadł na parapecie i
zbereznie się w niego wpatrywał, popijając wode
- przestań się tak na mnie patrzeć - Zero spojrzał na niego
wściekle
-ehh, dobrze,-odwrócił się
przodem do okna
- Swietnie. teraz musze wymyślić ci nowa kare
-Proszę bardzo-Karyu poszedł do swojego gabinetu. Jednak
zamiast zając się papierkową robotą, włączył sobie pornosa. Podniecił się
Zero wezwał go przez telefon służbowy
-Tak?
- Już wiem co możesz zrobić
-słucham
- Mam dla ciebie więcej papierkowej roboty, z zaległych
miesiecy
-No, nie!
- A co bys chciał, było sie odnosić z szacunkiem do szefa
-no.. nie wiem... staram się odnosić z szacunkiem do ciebie,
Szefie
- Może będę łaskawy
-To więc jak?
- zastanowię się Karyu
-Dobrze-poszedl do siebie. Znów właczył pornosa i
kontynuował 'walenie konia'
Zero przegladał zaległe papiery zastanawiając się czy dac to
Karyu
Karyu już dochodził
Zero do niego zadzwonił
-Słucham?
- Będę litościwy - Zero usłyszał jęk - Co ty tam wyprawiasz?
-Nic, nic-pośpiesznie zamknął filmik
- Oglądasz pornosy w pracy - stwierdził Zero
-Nie, coś się szefowi przywidziało
- Do mego gabinetu już!
Karyu wykonał rozkaz
- Co to miało być?
-Nic
- Nie kłam mi tu
-Dobra.. oglądalem tego pornosa
- Za to to napewno spotka cie kara
-Jaka?-spojrzał przrażony. miał nadzieeję, ze nie wyleje go
z pracy
Zero odsunął się na krześle - chodź no tu - zaprosił go na
kolana
Karyu usiadł tam gdzie go poprosił
Zero złapał go za pośladek przybliżając usta do szyj -
Jesteś niegrzecznym chłopcem
-Wiem
- I co teraz?
-A jaki masz zamiar?-pocałował go w usta
- Na kolana - polecił
Uklękł. Wiedzial juz o co mu chodzi, więc powoli zabierał
się do roboty
- Och tak - Zero wplótł palce w jego włosy
Karyu mu obciągał, od czasu do czasu przyśpieszając
- Jak będziesz niegrzeczny częściej będziesz dostawał takie
kary
-Takie kary to mi odpowiadają, skarbie-spojrzał w jego slodkie oczy
- To świetnie - Zero sie zasmiał
Kary lekko go urgyzł
- Och tak - jęknął
Lizal mu, wsłuchując się w jego podniecające jęki. Sam mu
stawał
Zero jęczał, cieszył sie, ze ma w gabinecie dźwiękoszczelne
ściany i drzwi oraz wszyscy sie go bojął więc na pewno nikt im nie przeszkodzi
Karyu zrobil mu dobrze ale na ostro
Zero jęczał coraz głośniej patrząc cały czas na Karyu
-Mam na Ciebie ochotę
- Ja na ciebie też
Kary poczul, że Zero jest już u kresu wytrzymałości
Zero doszedł
-Mam na ciebie wielką ochotę szefie
- Choć tu - Zero poklepał rękami po kolanach
-nie wolisz przejśc na biurko?
- Wole, żebyś mnie ujeźdzał
-może się zgodzę...-Karyu włozyl dłon Zero pod swoje spodnie
Zero zaczął go masturbować - To jest rozkaz szefa
-Ach...
- Choć tu, śliczny
Podszedł
- Teraz ślicznie się nabij
-Nie ma tak dobrze!-wziął go za rękę, oparł go o biurko.
Zdjął spodnie i wepchnął kutasa w tyłek Zero
- Och
Walnął mocniej
- Ach
Wsuwał całego. Nie był juz taki delikatny jak wcześniej
Zero jęczał masturbując się
-Fuck!
Zero był posłuszny jak nigdy dotąd
Karyu czul, że zaraz dojdzie. Wycofal swojego członka i
zaczął się masturbować
zero odwrócił go wchodząc w niego do końca
-hai...
Poruszał sie szybko czół, że za niedługo dojdzie
Karu doszedł w rękę
Zero po kilkunastu pchnięciach doszedł we wnętrzu Karyu.
Wziął swoją spermę na pace i podsunął ją chłopakowi do zlizania
jego kochanek ja zlizał. Wtem do pokoju wpadl jeden z jego
pracowników. Karyu wiedzial, ze to Kirito-Szefie..-zażenował się, widząc ich golych od pasa w dół
- Piśniesz słowo co tu widziałeś, a wylecisz z pracy. Mam
nadzieje, że masz dobry powód - założył spodnie
-okej...-wydusił Kiri
- Więc czego?
-no bo przyniosłem te raporty co miałem napisać
Zero wział od nie wziął stertę papierów z pół roku -
Wprowadzisz te dane za to, że nie zapukałeś to znaczy, ze mnie nie szanujesz i
zniknij natychmiast mi z oczu, bo cie zwolnie! - Zero pulsowąła żyłka na skroni
Wycofał sie.-idziemy na drinka po pracy?-zapytał Karyu
- Zobaczę - warknął
-okej
- Wynoś się stad
Karyu poszedł do siebie
Zero gdy się uspokoił zadzwonił do niego
-hai?
- Pójdziemy na tego drinka, masz przypilnować Kirito
-jak mam go pilnować?
- Normalnie, nikt nie może o tym się dowiedzieć
-mam go szpiegować?
- Tak
-jak?
- Pilnuj by nie roznosił plotek
-no okej. Co teraz?
- możemy zaraz pójść
-to chodź
Zero znalazł sie obok Karyu
Przechodzili obok biura Kirito. Słyszeli śmiech
Zero podszedł do Kirito - Zwalniam cie i zadbam o to byś nie
znalazł pracy w dobrej firmie. Zapominasz chyba że mam wielkie wpływy
Kiri zbladł
Zero i Karyu odeszli do pobliskiego baru
-potem idziemy do mnie
- Hm? - Zero spojrzał na niego
-hai
- dobrze pójdę do ciebie
Wypili
Po kilku drinkach Kary zaprowadził Zero do swego domu
-miałeś w ogóle jakieś plany na dzisiejszy dzień?-zapytal,
gdy się rozgościli w salonie
- Kolacje z żoną
-nie wolałbyś ze mną?
- Kolacje?
-no na przykład?
Zero pocałował go w policzek.
Odwzajemnił.
- Długo z tobą nie posiedzę
-dobrze-posmutniał
- Nie musisz tego robić już tam nie pracujesz
-o co ci chodzi?
- O te udawanie
-ja nie udaję. Ja...naprawdę...-pobiegł do łazienki
zero westchnął pobiegł za młodszym nie pozwalając mu zamknąć
drzwi i wszedł do środka
-ja...ja się zakochałem
- W kim? - objął go w pasie
-w tobie-nie miał odwagi mu spojrzeć w twarz
- po co te kłamstwa? - podniósł jego podbródek patrząc w
odbicie w lustrze
-nie kłamę
- A ja ci nie wierze
Karyu się popłakał
- niezły z ciebie aktor - Zero poszedł do salonu
-to nie tak!
- A jak? - Zero odwrócił się w progu
-kocham się w tobie
- Czemu mam ci wierzyć?
-inaczej nie kleiłbym się tak do ciebie
- możesz chcieć pieniędzy
-nie mam ochoty na twoje pieniądze. NA CIEBIE!
- nie jesteś wiarygodną osobą - usiadł na kanapie
-eh, nie wierzysz mi
- Nie dziw się - spojrzał na zegarek
-masz jakieś zlecenia dla mnie na jutro?
- Papierkową prace, którą Kirito nie wykonał
-czyli?
- Zaległe papiery
-hai
- będę szedł na kolacje
-to idź
- Idę - Zero chwycił za klamkę ostatni raz sie odwracajac
-do zobaczenia jutro, skarbie
- nie nazywaj mnie tak
-dobrze
- między nami nigdy nic nie będzie
-mam być twoim kochasiem, czy zabawką?
- Czym wolisz być?
-kochankiem
- Albo wiesz nie jesteś mi w ogóle potrzebny jako kochanek
-eh
Zero mierzył go wzrokiem.
Karyu robił to samo.
Zero patrzył w jego ciemne oczy.
Wpatrywał się w nie także Karu.
Zero zjechał na usta.
Karyu się odwrócił.
Zero zrobił to samo łapiąc klamkę.
Karyu się obficie popłakał.
- Co znowu - spojrzął przez ramie na Karyu
-nieważne!
Zero objął go w pasie
Karyu się jednak nie uspokoił
Zero głaskał jego włosy całując przez materiał bluzki
ramiona
Karyu rozpiął koszulę
zero zsunął ją do połowy pleców całując ramiona i schodząc
niżej z pocałunkami
-kocham cię
Zero zszedł pocałunkami do połowy pleców
-co próbujesz przez to wyrazić?
Zero odsunął się. Opanowały go uczucia teraz powróciwszy do
rzeczywistości miał zamiar wyjść - Na mnie już pora
Patrzył sie jednak dalej na Karyu nie odchodząc, jakby
czekając na jego pozwolenie
-na pewno musisz iść?
- Za niedługo 20
-ale musisz iść?
- raczej - pocałował go w usta
Odwzajemnił
Zero przyparł go do ściany wpychając język do gardła
Karyu lekko się dusił, ale i tak odwzajemniał pocałunki.
Miał ukochanego przy sobie
Zero oderwał się od niego i patrzył się w jego migoczące
oczy
Tym razem to Karyu zaczął go całować
Zero oddawał pocałunek
Kary go obejmował
- karyu - pogłaskał go po policzku - muszę chyba iść -
musnął jego usta
-okej. Do jutra
Zero całował go namiętnie - Ale nie chcę
-to się zdecyduj
- Czego chcesz - zero pogłaskał go po policzku
-całego Ciebie. Ale... Nie chciałbym się zbytnio wpieprzać
do twojego małżeństwa
- Za późno -Zero wpił się w jego usta
-mogę się o coś drażliwego spytać?-zapytał, gdy się od siebie oderwali
- Pytaj o co chcesz - Zero wpatrywał sie w ciemne oczy Karyu
-powiesz o tym żonie?
- Nie
-a jak się o tym dowie?
- Trudno
-będziesz miał kisiel
- Co?
-kłopoty
- Obchodzi cię to? - położył głowę na jego ramieniu
-tak
- Dlaczego - założył mu kosmyk grzywki za ucho
-życie z kłopotami nie jest fajne-pogłaskał go po ręce
- Nie będziesz ich miał
-ja? Wiem-musnął jego policzek
- Więc czym się przejmujesz - Zero jeździł opuszkami po szyj
Karyu
-Nie chciałbym, byś przeze mnie miał małżeństwo spierdolone
- ty naprawdę nie chcesz pieniędzy
-mi na hajsie nie zależy
Zero podniósł go jak pan młody pannę młodą - Gdzie masz
sypialnie?
Na samym końcu
Zero zaniósł go tam. Położył go na łóżku wtulając się w
niego i co raz całując szyję
-co z żonką?-rozpiął mu koszulę
- jestem gejem
-wiem
- Więc mnie nie kręci, nawet jedzenie z nią. Myślałem, że
lecisz na kasę ale teraz mogę ci jedno powiedzieć- kocham cię
-ja ciebie także
Zero pocałował go w usta
Karu to odwzajemnił
Zero ściągnął jego koszule
-Jedziemy na ostro?
- Jak chcesz
-chcę!
- Dla ciebie wszystko
-mrr
Zero zniżył się na wysokość jego krocza. Rozpiął spodnie
całując przez bokserki fiuta
-weź go do ust!
Zero wyciągnął jego sterczącą męskość biorąc więcej niż
połowa
Zero poruszał szybko głową ssąc go zapamiętale
Karyu potarmosił mu włosy
Zero poruszał szybciej głową czując pierwsze krople nasienia
-liż go!
Zero wyjął go z ust liżąc czubek a później przejeżdżając po
całej długości
Wtem do Zero zadzwoniła jego żonka
- Jak myślisz odebrać czy nie - przejechał palcem po jego
członku
-jak odbierzesz, to raczej powinieneś jej prawdę powiedzieć
- To znaczy? - telefon zamilkł by na nowo sie odezwać
-że wolisz mnie
- Firma, którą przejąłem po małżeństwie z nią jest ważna -
szedł pocałunkami od brzuch w gorę
-powinieneś się przyznać
- Zrobię to kiedyś tam - odebrał - Witaj słoneczko...Wiem przepraszam....Nie krzycz
na mnie mam dużo pracy siedze jeszcze w firmie-Karyu leżał i masturbował
Zera, który nie wydawał z siebie jęków gryząc dolną wargę - Co?...Nie wiem czy
wrócę na noc...Projekt jest ważny...Ty też jesteś dla mnie ważna - pogłaskał
Karyu po brzuchu - Kocham cię - patrzył Kary głęboko w oczy
-połóż się obok mnie
Zero rozłączył się i spełnił rozkaz chłopaka
-może obejrzymy jakiś film erotyczny?-ucałował go w czoło
- tak jak w pracy?- wtulił sie w jego tors
-hai
- Dobrze, włącz coś
Karyu wstał i włączył na dvd „zbrodnię i namiętność”
Zero przytulił się do niego, gdy tylko wrócił do łóżka. Karu
go objął. Zero wpatrywał się w ekran. Wreszcie na filmie był sex
- Chyba czekałeś na tą scenę - Zero uśmiechnął sie
spoglądając na Karyu
-a jak! Sami ją powtórzmy!
- Jesteś nie wyżyty i nie podoba mi się to jak to
powiedziałeś miałem dużo kutasów w ustach
-skończyłem z tym
- Dzięki mniie
Karyu go pocałował
Zero odwzajemnił pieszczote
-jesteś zajebisty
- Dlaczego? - Zero śmiesznie zmarszczył nos
-bo tak
- Powiedz
-z żadnym facetem tak długo nie wytrzymałem
- Wiedziałem, że nie byłem pierwszy który cię posuwał -
wykrzyknął uradowany - nie widomo z czego
-jesteś tym 1
- nie kłam, że nie chcieli się z tobą przespać
-na takie relacje nie moglem sobie pozwałać
- To znaczy?
-dostałbym nieźle wpierdol
- dlaczego?
-to byłoby nietaktowne i tyle
- To nic mi nie wyjaśnia
-musieliśmy być na wysokim poziomie
- Więc dlaczego mi dałeś? innych po prosty kokietowałeś
dając nadzieje?
-miałem dość tej roboty
- Nie odpowiedziałeś
-poza tym spodobałeś mi się
- Chcę odpowiedi
-już ją otrźymales
- Tylko jedną
-i to jest ta właściwa
- Chcę wiedzieć czy ich kokietowałeś
-nie!
- powiedziałeś, że miałeś chłopaków
-dziwka musi wykonywać, to co klient każe
- Więc co kazali ci robić?
-lody, pejczowanie
- Opisz
-czasem do tego sadomaso
- Czyli co ci robili?
-bicie do krwi, zakuwanie w kajdanki, wpychanie wibratora do
tyłka
- Skoro wpychali ci wibrator to i pewnie kutasy
-nie. Zresztą sam zobacz-pokazał mu blizny na plecach
Zero przejechał po nich - Nie rozumiem skoro wsadzali ci
wibratory to czemu sami kutasami tego nie robili
-wiesz, nie wspominajmy o tym
- Wiem, że coś ukrywasz
-tak właśćiwie to to miejsce do którego przychodziłeś to
agencja towarzyska
- Więc nie kłam, ze nikt cie nie pieprzył
-nie kłamę
- przyznaj się, że lubisz kiedy ktoś tam w ciebie wchodzi
-tylko Ciebie lubię tam czuć
- Kłamca - pocałował go w usta
-uwielbiam twoje usta-odwzajemnił pocałunkiem
- Naprawdę wczuwasz się w te kłamstwa
-przestań
- co takiego?
-nic, nic-wtulił się
- Zacznę za nie długo jeszcze ci wierzyć - pogłaskał go po
głowie
-żoneczka się już nie liczy
- Hm? - Zero zdziwił sie
-sam powiedziałeś że mnie kochasz-zjechał niżej ź
pocałunkami
- Skąd wiesz, ze mowie prawdę? - bawił sie jego kosmykami
-staram Ci się wierzyć-zjechał do bokserek
- powiedziałem ci nie licz na nic, miedzy nami nic nie
będzie - zero przymknął oczy
-dobrze
- Świetnie, że zrozumiałeś
-mrr
- A teraz do roboty. Kłamałem nie kocham cię
Karyu nie odpowiedział
- Chyba nie sądziłeś, że naprawdę coś do ciebie czuje - Zero
przeczył sam sobie, aby zagłuszyć wyrzuty sumienia
-mam chęć na ciebie-pogładził jego dłoń
- Bo jesteś grzeczną dziwką
-dziwką? Dla ciebie owszem-namiętnie go pocałował
- Dobrze, że znasz swoją wartość - Zero macał go po tyłku
-daj mi klapsa
Zero klepnął go w tyłek
-to miał być klaps?!
Zero uderzył mocniej w to miejsce
-i to jest to-popieścił jego fiuta
- Bierz go w usta
Karyu wykonał rozkaz. Oblizał go
- o Tak 28 sie, 19:14
Pogryzł
- Ssij go
Karyu go possał, raz słabiej, raz mocniej
- Och tak
-jęcz!
- chyba coś ci się pomyliło
-nie-walił mu konia
- to ty jesteś tu od jeczenia
-nie mów mi co mam robić! Tutaj nie jesteś moim szefem!
- I tak się mnie słuchasz, nie zapominaj, że mogę cie
zwolnić
-wiem o tym-ssał mu jaja
- Więc bądź grzeczny
-jestem-znów jego żona zadzwoniła
Zero odebrał
Karyu się przysłuchiwał
- Słucham?...Nie wiem czy wrócę na noc...Postaram się szybko
wyrobić skarbie...Dobrze... Też cię
kocham...Może za nie długo będę
Podczas rozmowy Karyu mu obciągał
Zero odłożył komórkę na blat szafki nocnej
-chyba jest w tobie ślepo zakochana-zaśmiał się Karu
- Tak
Nadal mu obciągał. Czuł jak zbliża się do orgazmu
Zero doszedł w sta Karyu
-nie za dobrze ci, kotek?
- bardzo dobrze
-tylko tyle?
- Co chesz usłyszec?
-że jest ci zajebiście dobrze-uśmiechnął się szarmancko
- Dobrze. Jest mi zajebiście dobrze
Karyu pocałował go
Zero odwzajemnił pieszczote
-spędzałbym z Tobą cały swój wolny czas
- Jestem przeważnie zajęty
-firmą?
- nie tylko
-rodzinką?
- Tak
-zrozumiem to-Kary ucichł
- Coś sie stało - kciukiem podniósł podbródek Karyu
-nie, nic. Po prostu...sam wiesz-spojrzał w jego
ciemnobrązowe oczęta
- Nie, nie wiem
-kocham się w tobie. To tyle
- Znasz moje zdanie na ten temat - przybliżył jego twarz do
swojej
-niestety znam-Karyu usiłował nie płakać
- Zapamiętaj jedno nigdy cię nie pokocham 28 sie, 22:26
-chyba trzeba się z tym pogodzić
- Ja nie mam z czym - musnął jego wargi
-ale z moimi uczuciami chyba się nie liczysz-posmutniał
- Ty nie masz uczuć, poza tym nie wierze w miłość. Tylko w
pociąg fizyczny, pożądanie i przyzwyczajenie
-mam uczucia
- Jesteś dobrym aktorem, chyba ci już to mówiłem -
zastanowił się Zero
-tak, mówiłeś. Nie zgadzam się z tym
- Dobry aktor nigdy nie zgadza sie z prawdą woli grać swą
role
-shut up!-warknął na niego Karyu
- no widzisz -Zero sie zasmiał
-co?
- zaprzeczasz prawdzie
-kurwa, gadaj jaśniej!
- Dobrze wiesz co mówie i tak przy mnie się nie wyrażaj
-nie, nie mam pojęcia o co ci chodzi
- To pomyśl o czym gadamy
-o 'nas'
- o tym że jesteś aktorem a ty zaprzeczasz
-nie jestem aktorem-spojrzał mu głęboko
w oczka i namiętnie pocałował
- oczywiście - prychnął Zero, gdy ich wargi się rozłączyły
-o coś mnie podejrzewasz?
- Dobrze wiesz
-dobra. Idziemy spać, czy nadal będziemy prowadzić tą
rozmowę? Dochodzi 6 rano
- Chodźmy spać, na to mamy dużo czasu
Karyu położył się obok Zera. Zgasili światło
Zero przytulił się do chłopaka
Karyu ucałował jego włosy
Zero wtulił się w niego bardziej
-śpisz?
- nie
Musnął ustami Jego kark
Zero spojrzał w jego oczy
-połóż się na mnie-poprosił Kary
Zero spełnił jego prośbę
Wtulił się w Niego.
Zero objął go
Ułożył dłonie na jego tyłku
- Co ty wyrabiasz?
-mam je stamtąd zabrać?
- Nie
Przejechał dłońmi po plecach chłopaka
zero położył głowę w zagłębieniu jego szyj
Czuł jego równomierny oddech na swej skórze
Zero zaczął całować jego szyje wpychając język w zagłębienie
Karyu przymknął oczy
- Dobrze ci co myślisz ze owinąłeś wokół palca bogacza -
spojrzał w jego oczy - nawet umiesz rozpłakać się na zawołanie. Naprawdę piękny
pokaz
-to nie jest tak jak uważasz
- Więc jak?
-nie znasz mnie!
- I nie musze
Karyu poczuł jego wilgotne usta
Zero całował go z pasja. Kochal tego chłopaka, ale nie miał
zamiaru zostać oszukanym
-tak...dajesz!
- Wracam do domu - Zero patrzył na w jego oczy
-nie musisz-chwycił go za rękę
Zero położył się obok niego
-sexu!
- Nie
-a gdyby jednak?
- Dzisiaj pracujemy, dziwnie sie czuje leżąc w łóżku z tania
dziwką
-dzisiaj już sobie nie pozwolę na sex w pracy. Kirito i tak
pewnie rozniósł ploty
- Świetni, nabierzesz owłady. To jest nasz ostatni kontakt
poufały
-dobrze
- Poza firmą więcej sie nie spotkamy
-szkoda, ale skoro tak chcesz?
- Żałujesz czego? Jak chcesz seksu to znajci drugiego
bogatego frajera. W duch Zero chciał, aby Karyu był jego. Miał nadzieje, że
zaprzeczy, a raczej spodziewał sie tego
-chcę sexu, ale tylko z tobą!-Karyu niemal krzyczał
- Mówisz tak każdemu - Zero uśmiechnął się ironicznie
-Nie! Tylko ty mnie pociągasz
- Czemu ma ci wierzyć?
-zauważ, że jak ty przychodziłeś do agencji, ja nie
interesowałem się innymi gośćmi-powiedział wściekle
- Skąd mogę mieć pewność?
-zawsze przychodziłeś wtedy, gdy ja zaczynałem pracę
- nie ma dowodów
-mam ci umowę pokazać?
- A co da umowa?
-tam są godziny pracy
- Dobra
Karyu podszedł do komody. Otworzył ją i wyciągnął potrzebny
mu dokument. Dał go kochankowi
Zero przejrzał go dokładnie
-i co?
- Nie ma dowodu że cie pociagam
-wariat z Ciebie. Pociągasz mnie fizycznie
- Nie wierze
-gdyby tak nie było, tobym cię nie całował
- jak chcesz pieniędzy robisz wszystko - skwitował Zero
-ja pierrrdolę...-sarknął
- Mówiłem ci coś o wyrażaniu się
-mówiłeś-powiedział z
wyższością w głosie
- Phi - prychnął - Dziwka uważa sie za coś lepszego,
niespotykane
-FUCK OFF!!-wrzasnął Karyu
- nie będe z takim czymś spędzał czasu - wstał patrząc od
dołu do góry na niego krytycznym wzrokiem
-gomen ne, poniosło mnie
Zero ruszył do drzwi wyjściowych
-zaczekaj!-karyu podbiegł
do niego i chwycił za rękę
- Na co? - odwrócił sie patrząc Karyu w oczy
-nie chcę byś teraz szedł
Zero wrócił do sypialni
-zresztą zaraz do roboty musimy iść-odpadł
- Tak
Karyu zaczął się szykować. Wziął szybki prysznic. Spryskał
się wodą kolońską i wdział garnitur od Armaniego-jak wyglądam?
- normalnie - Zero powiedział obojętnie wchodząc do
łazienki. Wziął prysznic, na szczęście w swoim gabinecie ma garnitur
Wyszli do pracy, udając, że się nie znają
Coś długo nie ma notki... Czekam z niecierpliwością ;D
OdpowiedzUsuńPiszemy ją przez trzy dni. Będzie długa
Usuń