Zero usiadł za biurkiem przeglądając zaległe papiery, które niestety musiał wprowadzi do komputera.
Karyu zrobił sobie mrożoną kawę z bitą śmietaną.
-jakieś zlecenie mam zrobić?
- Tak, masz połowę zaległych - wręczył mu je
Karyu poszedł do swojego biura, położył nogi na stole i zaczął robić zaległe formularze.
Zero męczyła ta praca, ale mus to mus. Zadzwonił do Karyu.
- Tak, masz połowę zaległych - wręczył mu je
Karyu poszedł do swojego biura, położył nogi na stole i zaczął robić zaległe formularze.
Zero męczyła ta praca, ale mus to mus. Zadzwonił do Karyu.
- Przynieś mi kawę obojętnie jaką
-hai- zrobił mu waniliowe capuccino z pianką oraz wzorem z cynamonu i zaniósł swojemu Szefowi
Zero bez słowa wziął szklankę wracając do pracy.
Karyu wrócił do siebie i zajął się pracą.
Zero po niedługim czasie kończył napój tak samo jak i pracę.
Karyu do niego zadzwonił.
-hai- zrobił mu waniliowe capuccino z pianką oraz wzorem z cynamonu i zaniósł swojemu Szefowi
Zero bez słowa wziął szklankę wracając do pracy.
Karyu wrócił do siebie i zajął się pracą.
Zero po niedługim czasie kończył napój tak samo jak i pracę.
Karyu do niego zadzwonił.
-skończone
- Przynieś mi to do gabinetu
Karyu zaniósł stos papierów
- świetna robota- Zero wziął je od niego
-Arigatou
- Możesz już iść
-dobrze-poszedł
Zero włączył sobie laptopa przeglądając strony internetowe.
Karyu miał ochotę sobie zwalić. Jednak z drugiej strony nie chciał się szefowi narazić.
Do gabinetu Karyu przyszła piękna kobieta o długich czarnych włosach sięgających prawie pasa.
Kary jednak włączył słabego pornosa.
- Przepraszam bardzo - odezwała się do Karyu kobieta
-Tak?
- Czy w gabinecie jest Michya?
-Proszę chwile poczekać, zaraz sprawdzę -Karyu przejrzał spis obecności-Tak powinien być w gabinecie nr 10
- mi chodzi o twego szefa
-przepraszam jest kilku pracowników o tym samym nazwisku. Tak jest
- To jest imię
-mniejsza o to. Jest
- Mój mąż nie jest zajęty zbytnio?
Karyu lekko się speszył.
- Przynieś mi to do gabinetu
Karyu zaniósł stos papierów
- świetna robota- Zero wziął je od niego
-Arigatou
- Możesz już iść
-dobrze-poszedł
Zero włączył sobie laptopa przeglądając strony internetowe.
Karyu miał ochotę sobie zwalić. Jednak z drugiej strony nie chciał się szefowi narazić.
Do gabinetu Karyu przyszła piękna kobieta o długich czarnych włosach sięgających prawie pasa.
Kary jednak włączył słabego pornosa.
- Przepraszam bardzo - odezwała się do Karyu kobieta
-Tak?
- Czy w gabinecie jest Michya?
-Proszę chwile poczekać, zaraz sprawdzę -Karyu przejrzał spis obecności-Tak powinien być w gabinecie nr 10
- mi chodzi o twego szefa
-przepraszam jest kilku pracowników o tym samym nazwisku. Tak jest
- To jest imię
-mniejsza o to. Jest
- Mój mąż nie jest zajęty zbytnio?
Karyu lekko się speszył.
-nie wiem. zobaczę.
Zapukał do jego drzwi
- Proszę
-Masz kogoś -Karyu wpuścił kobietę do gabinetu Zera
- Witaj kochanie - Zero podszedł do niej całując namiętnie w usta przy Karyu
Karyu usunął się do swojego gabinetu.
Zero rozmawiał ze swą żoną.
Karyu napisał mu smsa o treści "przyznałeś się jej?".
Zero nie zauważalnie odpisał, aby żona nie widziała : ,,Nie i nie mam zamiaru".
Karu napisał "chyba, ze ja mam to zrobić".
Zero odpisał : ,,Nie".
"no okej". Karyu wrócil do swoich zajęć.
Zero przeprowadził długą rozmowę z żoną. kobieta wyszła i popatrzyła na Karyu.
Nie zauważył jej wzroku.
- Powiem Zero, że oglądasz pornosy. Tacy nie powinni tu pracować - powiedziała z wyższością
-Wybacz, ale mam u niego specjalne względy-wtedy poczuł, że powiedział nieco za wiele
- Że co?
-nie nic. W końcu jestem jego najbliższym pracownikiem
- Co to ma znaczyć najbliższym? - patrzyła na niego wściekle
-no normalnie najbliższym!
- Jakoś nie jest jasne - powiedziała ironicznie
-wykonuję prawie każde jego zlecenie. i tyle-wszedł do gabinetu Zera z robota papierkową-skończyłem
- Świetnie
- Wyglądasz na wściekłego coś się stało? - pogłaskał go po ręce.
- Proszę
-Masz kogoś -Karyu wpuścił kobietę do gabinetu Zera
- Witaj kochanie - Zero podszedł do niej całując namiętnie w usta przy Karyu
Karyu usunął się do swojego gabinetu.
Zero rozmawiał ze swą żoną.
Karyu napisał mu smsa o treści "przyznałeś się jej?".
Zero nie zauważalnie odpisał, aby żona nie widziała : ,,Nie i nie mam zamiaru".
Karu napisał "chyba, ze ja mam to zrobić".
Zero odpisał : ,,Nie".
"no okej". Karyu wrócil do swoich zajęć.
Zero przeprowadził długą rozmowę z żoną. kobieta wyszła i popatrzyła na Karyu.
Nie zauważył jej wzroku.
- Powiem Zero, że oglądasz pornosy. Tacy nie powinni tu pracować - powiedziała z wyższością
-Wybacz, ale mam u niego specjalne względy-wtedy poczuł, że powiedział nieco za wiele
- Że co?
-nie nic. W końcu jestem jego najbliższym pracownikiem
- Co to ma znaczyć najbliższym? - patrzyła na niego wściekle
-no normalnie najbliższym!
- Jakoś nie jest jasne - powiedziała ironicznie
-wykonuję prawie każde jego zlecenie. i tyle-wszedł do gabinetu Zera z robota papierkową-skończyłem
- Świetnie
- Wyglądasz na wściekłego coś się stało? - pogłaskał go po ręce.
Do gabinetu Zera weszła jego Żona.
- Zwolnij go ogląda sobie pornosy zamiast
pracować
-właśnie, że pracuję! Twój mężunio też sobie porolne w robocie ogląda!
- Karyu! - powiedział wściekle Zero
-właśnie, że pracuję! Twój mężunio też sobie porolne w robocie ogląda!
- Karyu! - powiedział wściekle Zero
-Że co? Nie wystarczam ci? - kobieta była
zdruzgotana
-dobrze, przepraszam, ze to powiedziałem-od niechcenia dotknął jego dłoni
- Nie za bardzo spoufalasz się z moim mężem? - Kobieta spojrzała wściekle na Karyu
-nie, koniec tej dyskusji!
- Karyu - Zero objął, go gdy ten chciał odejść
-dobrze, przepraszam, ze to powiedziałem-od niechcenia dotknął jego dłoni
- Nie za bardzo spoufalasz się z moim mężem? - Kobieta spojrzała wściekle na Karyu
-nie, koniec tej dyskusji!
- Karyu - Zero objął, go gdy ten chciał odejść
Żona Zera wciąż się patrzyła.
- nie wściekaj się tak - szepnął mu do
ucha
-ja się nie wściekam tylko...-i tu mówił już totalnym szeptem-ona to już chyba zauważyła
- Zero co ty wyprawiasz - kobieta starała się mówić opanowanym głosem.
-ja się nie wściekam tylko...-i tu mówił już totalnym szeptem-ona to już chyba zauważyła
- Zero co ty wyprawiasz - kobieta starała się mówić opanowanym głosem.
Zero puścił Karyu - Nic
Karyu dotknął jego marynarki.
Karyu dotknął jego marynarki.
Zero spojrzał na niego.
Karyu objął go lekko od tyłu.
- Zero dlaczego spoufalasz się z pracownikiem, a ty ruda małpo to miałeś na myśli, że masz specjalnie względy? - powiedziała z jadem
Karyu mu szepnął do ucha.
Karyu objął go lekko od tyłu.
- Zero dlaczego spoufalasz się z pracownikiem, a ty ruda małpo to miałeś na myśli, że masz specjalnie względy? - powiedziała z jadem
Karyu mu szepnął do ucha.
-chyba czas byś się przyznał
- Zapomnij - odpowiedział mu
-już masz kłopoty idioto-syknął mu do ucha
- Które z łatwością naprawie
Karyu pocałował go w kark.
- Ej ty co ty wyprawiasz? - żona Zera byłą w szoku
-My? My nic nie wyprawiamy, prawda skarbie?
- Robisz to specjalnie? - szepnął mu do ucha liżąc je
-nie
- Zapomnij - odpowiedział mu
-już masz kłopoty idioto-syknął mu do ucha
- Które z łatwością naprawie
Karyu pocałował go w kark.
- Ej ty co ty wyprawiasz? - żona Zera byłą w szoku
-My? My nic nie wyprawiamy, prawda skarbie?
- Robisz to specjalnie? - szepnął mu do ucha liżąc je
-nie
żona Zera była zaszokowana.
- Idź - powiedział do Karyu patrząc w jego oczy
-Dobrze- Karyu zaszył się u siebie
Zero wyjaśnił wszystko żonie. nakłamał jej, ale mu uwierzyła. Kobieta wyszła i popatrzyła jadowicie na Karyu. Mąż powiedział, że ten chłopak podwala się do niego, ale on kocha tylko ją swoją żone.
Karyu siedział w swoim gabinecie i nerwowo czekał.
Przechodząc obok jego biurka patrzyła na niego z pogardą.
- Idź - powiedział do Karyu patrząc w jego oczy
-Dobrze- Karyu zaszył się u siebie
Zero wyjaśnił wszystko żonie. nakłamał jej, ale mu uwierzyła. Kobieta wyszła i popatrzyła jadowicie na Karyu. Mąż powiedział, że ten chłopak podwala się do niego, ale on kocha tylko ją swoją żone.
Karyu siedział w swoim gabinecie i nerwowo czekał.
Przechodząc obok jego biurka patrzyła na niego z pogardą.
-
Mój mąż nigdy nie będzie twój. Wszystko mi powiedział podwalasz się do niego,
ale on cię nie chce
Jej słowa spłynęły po Karu jak po maśle. Czekał aż łaskawie wyjdzie i zamknął za nią drzwi.
Zero wytarł rękoma twarz.
Zadzwonił telefon.
Zero odebrał.
Jej słowa spłynęły po Karu jak po maśle. Czekał aż łaskawie wyjdzie i zamknął za nią drzwi.
Zero wytarł rękoma twarz.
Zadzwonił telefon.
Zero odebrał.
- Słucham?
-Musimy pogadać
- O czym?
-na chuja żeś ja tak bajerował?
- Bo tak trzeba. Mówiłem ci cos o przeklinaniu
-Tak, wiem, ale jestem wściekły
- Nie masz o co
-Mam! teraz się do mnie przypieprzyła, że to niby ja się do Ciebie spoufalam!
- Bo to prawda
-mniejsza o to. Jakieś zlecenie?
- Tak, przyjdź do mego gabinetu i weź papiery i pójdziesz zamówić mi hamburgera na wynos
-z podwójnym sosem? -wstał
- Nie
-hai- wziął papiery i zszedł na dół.
-Musimy pogadać
- O czym?
-na chuja żeś ja tak bajerował?
- Bo tak trzeba. Mówiłem ci cos o przeklinaniu
-Tak, wiem, ale jestem wściekły
- Nie masz o co
-Mam! teraz się do mnie przypieprzyła, że to niby ja się do Ciebie spoufalam!
- Bo to prawda
-mniejsza o to. Jakieś zlecenie?
- Tak, przyjdź do mego gabinetu i weź papiery i pójdziesz zamówić mi hamburgera na wynos
-z podwójnym sosem? -wstał
- Nie
-hai- wziął papiery i zszedł na dół.
Zamówił żarcie dla nich obaj
Zero rozsiadł się w fotelu czekając.
-Szefie, mam jedzenie!
Zero rozsiadł się w fotelu czekając.
-Szefie, mam jedzenie!
- Dawaj
Położył mu na biurku hamburgera i sam zaczął jeść swojego. Usiadł na parapecie w gabinecie Zero.
Zero zajadał się.
-smakuje?
- Tak
-aż się dziwię, że nie była na Ciebie tak wściekła
- No widzisz, kocha nie?
-ślepo-zauważył Karyu
- Może, w pewien sposób też ją kocham
-w jaki?- siał na jego biurku twarzą do niego
- nie umiem ci tego wyjaśnić - spojrzał na niego
Całowali się gdy weszła jego żona.
- Co tu się wyprawia?!- Krzyknęła histerycznie
-nic-warknął na Nią Karyu
- Kochanie wybacz strasznie się do mnie podwal
Położył mu na biurku hamburgera i sam zaczął jeść swojego. Usiadł na parapecie w gabinecie Zero.
Zero zajadał się.
-smakuje?
- Tak
-aż się dziwię, że nie była na Ciebie tak wściekła
- No widzisz, kocha nie?
-ślepo-zauważył Karyu
- Może, w pewien sposób też ją kocham
-w jaki?- siał na jego biurku twarzą do niego
- nie umiem ci tego wyjaśnić - spojrzał na niego
Całowali się gdy weszła jego żona.
- Co tu się wyprawia?!- Krzyknęła histerycznie
-nic-warknął na Nią Karyu
- Kochanie wybacz strasznie się do mnie podwal
- Zero podszedł do żony
-nie chcę cię znać! -krzyknęła, popłakała się i spoliczkowała Zera
-nie chcę cię znać! -krzyknęła, popłakała się i spoliczkowała Zera
Zero wrócił do swego biurka.
Karyu patrzył w sufit.
Zero patrzył na niego.
Nadal gapił się w górę.
- Masz mi coś do powiedzenia?
-pożądam cię
- Oprócz tego?
Karyu patrzył w sufit.
Zero patrzył na niego.
Nadal gapił się w górę.
- Masz mi coś do powiedzenia?
-pożądam cię
- Oprócz tego?
-co chciałbyś usłyszeć?
- Że ci przykro?
-trochę tak
- Świetnie pójdziesz do kwiaciarni kupisz sto czerwonych róż i wręczysz przeprosiny ode mnie
-i do tego powiem, że chodziłeś do klubu ze striptizem
- Ani słowa o tym - zagroził mu
- Że ci przykro?
-trochę tak
- Świetnie pójdziesz do kwiaciarni kupisz sto czerwonych róż i wręczysz przeprosiny ode mnie
-i do tego powiem, że chodziłeś do klubu ze striptizem
- Ani słowa o tym - zagroził mu
-bo?
- Bo masz milczeć na ten temat
-okej. Ale ty ją powinieneś przepraszać
- Od tego mam pracowników, kup laurkę i napisz piękne przeprosiny i zostaw to przed drzwiami. Masz nie wręczać tego osobiście
-kwiaty też?
- tak
-dobra-wyszedł
Zero odwrócił się do ściany za sobą na, której znajdowało się wielkie okno. Wyglądał przez nie.
Karyu zakupił laurkę i napisał na niej życzenia. Teraz musiał znaleźć kwiaciarnię.
Zero obserwował Karyu do póki nie zniknął robiąc sobie dobrze.
Karyu znalazł po dłuższej chwili kwiaciarnię i zamówił bukiet stu róż.
Zero doszedł wycierając spermę w chusteczkę, którą następnie wyrzucił.
Karyu zaniósł bukiet pod dom jego szefa. Wrócił.
-jestem!
Zero surfował po internecie z pornosami znajdując filmik z Karyu.
-nawet nie wiedziałem, że jesteś na internecie - uśmiechnął się perfidnie
-co?!
- Spójrz. Zero włączył mu filmiki z jego klientami
-w agencji wszystko nagrywali
- ładnie się z tobą zabawiali - Zero spojrzał na niego przerywając sobie widok na Karyu obciągającego na zmianę dwa kutasy
-pożądam cię-pomacał mu kutasa
- Karyu - jęknął
-co?
- Przestań
-ok
- Przez ciebie znowu mi stanął - doszedł do niego sens jego słów - Ups
-co?
- Nic, nic - Zero się zmieszał
-doszedłeś?
- Do czego?
-nieważne
- Nie wyobrażaj sobie za dużo
-czemu?
- bo jeszcze coś sobie pomyślisz
-e??
- nie wiem co możesz sobie ubzdurać w główce
-oj weź
- Wziąć to ty możesz coś w usta - mruknął pod nosem Zero grzebiąc w papierach
-mam to teraz zrobić?
- nie spodziewałem się, że to usłyszysz - Zero spojrzał na niego zdziwiony
Karyu uklęknął przed nim.
Zero przymknął oczy.
-więc?
- Zrób to - szepnął
Kary mu obciągał.
- o tak - zero głaskał jego włosy
Karyu ssał.
Do Zera zadzwoniła żona. Odebrał.
- Bo masz milczeć na ten temat
-okej. Ale ty ją powinieneś przepraszać
- Od tego mam pracowników, kup laurkę i napisz piękne przeprosiny i zostaw to przed drzwiami. Masz nie wręczać tego osobiście
-kwiaty też?
- tak
-dobra-wyszedł
Zero odwrócił się do ściany za sobą na, której znajdowało się wielkie okno. Wyglądał przez nie.
Karyu zakupił laurkę i napisał na niej życzenia. Teraz musiał znaleźć kwiaciarnię.
Zero obserwował Karyu do póki nie zniknął robiąc sobie dobrze.
Karyu znalazł po dłuższej chwili kwiaciarnię i zamówił bukiet stu róż.
Zero doszedł wycierając spermę w chusteczkę, którą następnie wyrzucił.
Karyu zaniósł bukiet pod dom jego szefa. Wrócił.
-jestem!
Zero surfował po internecie z pornosami znajdując filmik z Karyu.
-nawet nie wiedziałem, że jesteś na internecie - uśmiechnął się perfidnie
-co?!
- Spójrz. Zero włączył mu filmiki z jego klientami
-w agencji wszystko nagrywali
- ładnie się z tobą zabawiali - Zero spojrzał na niego przerywając sobie widok na Karyu obciągającego na zmianę dwa kutasy
-pożądam cię-pomacał mu kutasa
- Karyu - jęknął
-co?
- Przestań
-ok
- Przez ciebie znowu mi stanął - doszedł do niego sens jego słów - Ups
-co?
- Nic, nic - Zero się zmieszał
-doszedłeś?
- Do czego?
-nieważne
- Nie wyobrażaj sobie za dużo
-czemu?
- bo jeszcze coś sobie pomyślisz
-e??
- nie wiem co możesz sobie ubzdurać w główce
-oj weź
- Wziąć to ty możesz coś w usta - mruknął pod nosem Zero grzebiąc w papierach
-mam to teraz zrobić?
- nie spodziewałem się, że to usłyszysz - Zero spojrzał na niego zdziwiony
Karyu uklęknął przed nim.
Zero przymknął oczy.
-więc?
- Zrób to - szepnął
Kary mu obciągał.
- o tak - zero głaskał jego włosy
Karyu ssał.
Do Zera zadzwoniła żona. Odebrał.
-
Świetnie, że się cieszysz ahh...Uderzyłem się w nogę...Dobrze...Zwolnię
go...Też cię kocham pa
Karyu nadal posłusznie robił mu loda.
Zero rozłączył się. Odchylając głowę do tyłu. Doszedł w usta Karyu
Karu to połknął.
Karyu nadal posłusznie robił mu loda.
Zero rozłączył się. Odchylając głowę do tyłu. Doszedł w usta Karyu
Karu to połknął.
-nadal chcesz mnie zwolnić?
- Nie
-to czemu tak jej powiedziałeś?
- żeby ją uspokoić)
-a jak tu przyjdzie?
- już o to zadbam - Zero przejechał po jego policzku
-co chcesz zrobić? -karyu był podejrzliwy
- Zafunduje jej namiętną noc i powiem, żeby taka piękna kobieta tam nie przychodziła, bo moi pracownicy zaczną ją podrywać
-oj nie sądzę, by coś to dało
- przekonasz się, że da
Karyu położył się na jego biurku.
Zero przejechał ręką po jego ciele.
- Nie
-to czemu tak jej powiedziałeś?
- żeby ją uspokoić)
-a jak tu przyjdzie?
- już o to zadbam - Zero przejechał po jego policzku
-co chcesz zrobić? -karyu był podejrzliwy
- Zafunduje jej namiętną noc i powiem, żeby taka piękna kobieta tam nie przychodziła, bo moi pracownicy zaczną ją podrywać
-oj nie sądzę, by coś to dało
- przekonasz się, że da
Karyu położył się na jego biurku.
Zero przejechał ręką po jego ciele.
-połóż się na mnie
Zero spełnił jego prośbę.
Zaczęli namiętnie się całować, gdy wkroczyła żona Zera. Panowie jednak jej nie zauważyli.
Zero całował Karyu namiętnie wodząc rękoma pod jego koszulą.
Jego żona patrzyła na to wszystko z bezsilnością, ale oni byli zbyt zajęci sobą.
Podwiną materiał przenosząc swoje usta na sutka Karyu.
Karyu mierzwił jego włosy.
Zero spełnił jego prośbę.
Zaczęli namiętnie się całować, gdy wkroczyła żona Zera. Panowie jednak jej nie zauważyli.
Zero całował Karyu namiętnie wodząc rękoma pod jego koszulą.
Jego żona patrzyła na to wszystko z bezsilnością, ale oni byli zbyt zajęci sobą.
Podwiną materiał przenosząc swoje usta na sutka Karyu.
Karyu mierzwił jego włosy.
Zero powrócił na jego usta.
Karyu rozpiął mu garnitur.
Zero poczuł się obserwowany spojrzał na drzwi, w których stała z szokowana żona.
-Mam gdzieś twoje przeprosiny!- zdjęła obrączkę i rzuciła nią o podłogę-chcę rozwodu!
- I tak wole go od ciebie, rozwodu nie dostaniesz jedynie separacje - spojrzał na nią muskając usta Karyu
-Lepsza już separacja niż życie z takim oszustem jak ty!
- Przynajmniej teraz nie muszę się ukrywać. Zabierz swoje rzeczy do mego powrotu do domu
-nie! to ty się wyprowadzisz!
- To jest mój dom
-Ale to ty mnie zdradzałeś z tą parszywą świnią!- wskazała na Karyu
- to co z tego? To mój dom i masz się z niego wynieść
-chuj z Ciebie i nic więcej! Ja cię kocham!
- Wiem o tym, ale ja ciebie nie
-dobra! wyprowadzam się! ale rozwód dostanę!
Karyu rozpiął mu garnitur.
Zero poczuł się obserwowany spojrzał na drzwi, w których stała z szokowana żona.
-Mam gdzieś twoje przeprosiny!- zdjęła obrączkę i rzuciła nią o podłogę-chcę rozwodu!
- I tak wole go od ciebie, rozwodu nie dostaniesz jedynie separacje - spojrzał na nią muskając usta Karyu
-Lepsza już separacja niż życie z takim oszustem jak ty!
- Przynajmniej teraz nie muszę się ukrywać. Zabierz swoje rzeczy do mego powrotu do domu
-nie! to ty się wyprowadzisz!
- To jest mój dom
-Ale to ty mnie zdradzałeś z tą parszywą świnią!- wskazała na Karyu
- to co z tego? To mój dom i masz się z niego wynieść
-chuj z Ciebie i nic więcej! Ja cię kocham!
- Wiem o tym, ale ja ciebie nie
-dobra! wyprowadzam się! ale rozwód dostanę!
- Separacje
-Rozwód!- wyszła trzaskając drzwiami
- nie doczekanie je
-współczuje ci, ze byłeś z tą kobietą
- Dlaczego?
-musiała cię nieźle zamęczać swoja obecnością- pocałował go
- nie
Pocałowali się.
- Lubiłem z nią rozmawiać rozumiała mnie jak nikt, kochałem jej charakter
-powiedziałeś, że nie wierzysz w uczucia
-Rozwód!- wyszła trzaskając drzwiami
- nie doczekanie je
-współczuje ci, ze byłeś z tą kobietą
- Dlaczego?
-musiała cię nieźle zamęczać swoja obecnością- pocałował go
- nie
Pocałowali się.
- Lubiłem z nią rozmawiać rozumiała mnie jak nikt, kochałem jej charakter
-powiedziałeś, że nie wierzysz w uczucia
- Bo nie wierze, ale inaczej byś tego nie
zrozumiał
-hehe. może zamieszkamy razem?
- Może
-to całkiem fajny pomysł -liznął go po policzku
- Nie jesteś mi potrzebny
-skoro tak uważasz...
- i znowu zaczynasz?
-nie...
- Dlaczego chcesz ze mną mieszkać?
-bylibyśmy sami
- To nie jest wystarczający powód
-chciałbym cię mieć tylko dla siebie
- Dobrze, możesz się do mnie wprowadzić
-dziękuję
- A teraz koniec tego - zszedł z niego
-kawki?
-tak
-z mlekiem?
- Tak
-Okej-Zaniósł mu ciepły, parujący napój
Zero czekał na kawę patrząc się na drzwi.
Karyu poszedł do swojego gabinetu. Zadzwonił telefon. To była żona Zera.
- Odwal się od mego męża
-on woli mnie. Nie kręcisz go.
- Możesz mu powiedzieć, że jeśli pozwoli mieszkać ci w tym domu separacji nie dostanie
Karyu zapukał do drzwi Zera.
-hehe. może zamieszkamy razem?
- Może
-to całkiem fajny pomysł -liznął go po policzku
- Nie jesteś mi potrzebny
-skoro tak uważasz...
- i znowu zaczynasz?
-nie...
- Dlaczego chcesz ze mną mieszkać?
-bylibyśmy sami
- To nie jest wystarczający powód
-chciałbym cię mieć tylko dla siebie
- Dobrze, możesz się do mnie wprowadzić
-dziękuję
- A teraz koniec tego - zszedł z niego
-kawki?
-tak
-z mlekiem?
- Tak
-Okej-Zaniósł mu ciepły, parujący napój
Zero czekał na kawę patrząc się na drzwi.
Karyu poszedł do swojego gabinetu. Zadzwonił telefon. To była żona Zera.
- Odwal się od mego męża
-on woli mnie. Nie kręcisz go.
- Możesz mu powiedzieć, że jeśli pozwoli mieszkać ci w tym domu separacji nie dostanie
Karyu zapukał do drzwi Zera.
-twoja żonka dzwoni-położył mu telefon na
biurku
- Słucham - Zero wziął telefon
-przemyśl to-płakała mu do słuchawki
- Kocham cię w pewien sposób
-to dlaczego się z nim obściskujesz?
- Pożądam jego ciała
-i dlatego go wolisz?
- nie powiedziałem, że go wole
-zwolnij go!
- jest dobrym pracownikiem
-nie obchodzi mnie to!
- nie zwolnię go
-przez niego twoja firma popadnie w ruinę!
- niby dlaczego?
-bo on zamąci ci w głowie
- Musze ci coś powiedzieć. Karyu poznałem w klubie ze striptizem dla homoseksualistów. Wczoraj nie byłem w pracy tylko z nim
- Słucham - Zero wziął telefon
-przemyśl to-płakała mu do słuchawki
- Kocham cię w pewien sposób
-to dlaczego się z nim obściskujesz?
- Pożądam jego ciała
-i dlatego go wolisz?
- nie powiedziałem, że go wole
-zwolnij go!
- jest dobrym pracownikiem
-nie obchodzi mnie to!
- nie zwolnię go
-przez niego twoja firma popadnie w ruinę!
- niby dlaczego?
-bo on zamąci ci w głowie
- Musze ci coś powiedzieć. Karyu poznałem w klubie ze striptizem dla homoseksualistów. Wczoraj nie byłem w pracy tylko z nim
-i co robiliście?
- A co mogą robić dwaj faceci w nocy? - spytał ironicznie
- A co mogą robić dwaj faceci w nocy? - spytał ironicznie
-życzę wam wszystkiego
najgorszego-rozłączyła się
Zero poszedł do gabinetu Karyu oddając telefon.
-i co? -spojrzał Karyu znad papierów
- Życzy nam wszystkiego najgorszego - musnął jego usta
Karyu się uśmiechnął.
Zero poszedł do gabinetu Karyu oddając telefon.
-i co? -spojrzał Karyu znad papierów
- Życzy nam wszystkiego najgorszego - musnął jego usta
Karyu się uśmiechnął.
-śmieszna jest. Nam się ułoży
- I tak cię nie kocham
-ale mnie pożądasz
- Kiedy mi się znudzisz wyrzucę cię z domu
-żądasz urozmaicenia?- pogładził dłoń Zera
- co masz na myśli?
-mogę zorganizować ci małe sado-maso
- Nie mam ochoty na ból
-jak uważasz
- Chodzi mi o to, że mogę przestać pożądać twe ciało
-wiem
Zero wrócił do swego gabinetu.
Do biura Karyu wszedł jakiś pracownik.
Karyu rozmawiał z pracownikiem. Ten dał mu jakiś segregator, który miał przekazać szefowi.
Zero usłyszał pukanie do drzwi.
- I tak cię nie kocham
-ale mnie pożądasz
- Kiedy mi się znudzisz wyrzucę cię z domu
-żądasz urozmaicenia?- pogładził dłoń Zera
- co masz na myśli?
-mogę zorganizować ci małe sado-maso
- Nie mam ochoty na ból
-jak uważasz
- Chodzi mi o to, że mogę przestać pożądać twe ciało
-wiem
Zero wrócił do swego gabinetu.
Do biura Karyu wszedł jakiś pracownik.
Karyu rozmawiał z pracownikiem. Ten dał mu jakiś segregator, który miał przekazać szefowi.
Zero usłyszał pukanie do drzwi.
- Proszę
-Tsukasa kazał ci to dostarczyć-postawił segregator na jego stoliku
- Dziękuje - Zero przeglądał go
-mam się dzisiaj do Ciebie wprowadzić? 1
- tak
-do tej samej sypialni?- spojrzał na niego zbereźnie.
-Tsukasa kazał ci to dostarczyć-postawił segregator na jego stoliku
- Dziękuje - Zero przeglądał go
-mam się dzisiaj do Ciebie wprowadzić? 1
- tak
-do tej samej sypialni?- spojrzał na niego zbereźnie.
Pożądał go teraz, w tej chwili.
- Tak - Zero spojrzał na niego
-chcę Ciebie. Teraz!- podszedł do swojego kochanka
- Och Karyu - Zero okręcił się na krześle trochę w bok
-tak?- pogłaskał go po policzku
- Jesteś piękny - pogłaskał go po dłoni
-ja to wiem
- jesteś narcystyczny - ucałował jego dłoń
-też to wiem
- nie lubię takich ludzi - głowę położył na jego biodrze ściskając lewą ręką pośladek
-uwielbiam to twoje podejście do mnie
- Jakie?
-twoją zbereźność
- nie jestem zbereźny
-ja to tak odbieram-pocałował go
Zero rozpiął jego spodnie i wyciągnął męskość. Wziął ją w usta.
-takk...ssij mi fiuta
Zero brał go całego w usta.
-wypnij mi swój tyłek! Muszę trochę poruchać!
Zero oparł się o biurko wypinając w jego stronę.
Karyu werżnął się w sexowny tyłeczek Zera.
Zero jęknął.
-masz jakiś wibrator?
- Nie
Karyu nadal go posuwał.
Zero jęczał mając głowę opuszczoną.
Do gabinetu znów weszła żona Zera. Chłopaki jednak ruchali się na jej oczach.
- No nie spodziewałam się myślałam, że to ty ruchasz go - sarknęła
Zero zaczął mu obciągać kutasa.
- no nie - szepnęła żona
-tak skarbie. Obciągaj mi go. Tak...-każde jego słowo przerywał jęk
Zero ssał go zapamiętale, biorąc go jeszcze głębiej.
Żona Zera patrzyła na orgię chłopaków.
- Odwróć się - Przestał mu obciągać, wstał z klęczek
Wykonał polecenie.
Zero wszedł w niego.
-ach...-jęknął głośno
Zero poruszał się w nim szybko masturbując go.
-zaraz dojdę!- żona się patrzyła bez słowa
Karyu spuścił sę w rękę Zero. Zero przestał go posuwać zmuszając by klęknął przed nim i mu obciągał. Zero zlizywał spermę Karyu, a Karyu obciągał mu do wytrysku, wszystko ładnie przełknął.
-no pięknie, pięknie-krzyknęła żona
- Bynajmniej jest w tym lepszy od ciebie - zaśmiał się wrednie Zero
Karyu także się śmiał.
- Tak - Zero spojrzał na niego
-chcę Ciebie. Teraz!- podszedł do swojego kochanka
- Och Karyu - Zero okręcił się na krześle trochę w bok
-tak?- pogłaskał go po policzku
- Jesteś piękny - pogłaskał go po dłoni
-ja to wiem
- jesteś narcystyczny - ucałował jego dłoń
-też to wiem
- nie lubię takich ludzi - głowę położył na jego biodrze ściskając lewą ręką pośladek
-uwielbiam to twoje podejście do mnie
- Jakie?
-twoją zbereźność
- nie jestem zbereźny
-ja to tak odbieram-pocałował go
Zero rozpiął jego spodnie i wyciągnął męskość. Wziął ją w usta.
-takk...ssij mi fiuta
Zero brał go całego w usta.
-wypnij mi swój tyłek! Muszę trochę poruchać!
Zero oparł się o biurko wypinając w jego stronę.
Karyu werżnął się w sexowny tyłeczek Zera.
Zero jęknął.
-masz jakiś wibrator?
- Nie
Karyu nadal go posuwał.
Zero jęczał mając głowę opuszczoną.
Do gabinetu znów weszła żona Zera. Chłopaki jednak ruchali się na jej oczach.
- No nie spodziewałam się myślałam, że to ty ruchasz go - sarknęła
Zero zaczął mu obciągać kutasa.
- no nie - szepnęła żona
-tak skarbie. Obciągaj mi go. Tak...-każde jego słowo przerywał jęk
Zero ssał go zapamiętale, biorąc go jeszcze głębiej.
Żona Zera patrzyła na orgię chłopaków.
- Odwróć się - Przestał mu obciągać, wstał z klęczek
Wykonał polecenie.
Zero wszedł w niego.
-ach...-jęknął głośno
Zero poruszał się w nim szybko masturbując go.
-zaraz dojdę!- żona się patrzyła bez słowa
Karyu spuścił sę w rękę Zero. Zero przestał go posuwać zmuszając by klęknął przed nim i mu obciągał. Zero zlizywał spermę Karyu, a Karyu obciągał mu do wytrysku, wszystko ładnie przełknął.
-no pięknie, pięknie-krzyknęła żona
- Bynajmniej jest w tym lepszy od ciebie - zaśmiał się wrednie Zero
Karyu także się śmiał.
Zero go pocałował w policzek obejmując w
pasie, kiedy ten wstał z klęczek.
Kobieta stała jak słup, gdy oni się obściskiwali.
- A może jednak coś do ciebie czuje - zwrócił się do Karyu
-ja już dawno powiedziałem ci o moich uczuciach do ciebie-pocałował go z języczkiem
Zero oddał pieszczotę.
Skarbie, chodźmy dzisiaj na kolację do jakiejś knajpki.
- Dobrze
Kobieta stała jak słup, gdy oni się obściskiwali.
- A może jednak coś do ciebie czuje - zwrócił się do Karyu
-ja już dawno powiedziałem ci o moich uczuciach do ciebie-pocałował go z języczkiem
Zero oddał pieszczotę.
Skarbie, chodźmy dzisiaj na kolację do jakiejś knajpki.
- Dobrze
Karyu spojrzał z pogardą na byłą już
żonkę swojego szefa.
- Zero jak ty możesz mi to robić? - spytała zdruzgotana
-może Ci to robić bo tak naprawdę jest gejem! -na dowód swoich słów Zero pomacał mu krocze
- Niestety - odparł Zero - on jest od ciebie dużo seksowniejszy i ładniejszy
-z takim wyglądem to w żadnej agencji towarzyskiej by cię nie chcieli-drwił z niej karyu -ewentualnie jako babcia klozetowa
- Karyu nie obrażaj tak mojej żony, przepraszam byłej żony - złapał go za tyłek
-dobrze, przepraszam-objął go i mocno do siebie przycisnął
Zero zwrócił się do żony.
- Zero jak ty możesz mi to robić? - spytała zdruzgotana
-może Ci to robić bo tak naprawdę jest gejem! -na dowód swoich słów Zero pomacał mu krocze
- Niestety - odparł Zero - on jest od ciebie dużo seksowniejszy i ładniejszy
-z takim wyglądem to w żadnej agencji towarzyskiej by cię nie chcieli-drwił z niej karyu -ewentualnie jako babcia klozetowa
- Karyu nie obrażaj tak mojej żony, przepraszam byłej żony - złapał go za tyłek
-dobrze, przepraszam-objął go i mocno do siebie przycisnął
Zero zwrócił się do żony.
- Chcę separacji. Zabrałaś swoje rzeczy?
-nie, i nie mam takiego zamiaru. Jak ta kudłata małpa-wskazała palcem na Karyu -ma spać w naszym łóżku...
- We trojkę w jednym łóżku się nie zmieścimy - zakpił Zero
-nie spakuję tych rzeczy!
- Pamiętaj, ze mogę wyrzucić cię z domu nie masz do niego żadnych praw
-zobaczymy! -powiedziała pewnym siebie głosem
- Pamiętaj że mamy podpisaną incertyze, a firma twojego ojca nie zbankrutowała dzięki mnie, ale nadal mamy podzielony majątek i dom należy do mnie, ty niestety nie masz nic - pocałował Karyu w policzek
-pożyjemy, zobaczymy
- Dobrze jeśli będziesz stawiała opór wezwę policję i cię wywali
-aham...
Zero przyciągnął do siebie bardziej Karyu.
Kończyli pracę.
-nie, i nie mam takiego zamiaru. Jak ta kudłata małpa-wskazała palcem na Karyu -ma spać w naszym łóżku...
- We trojkę w jednym łóżku się nie zmieścimy - zakpił Zero
-nie spakuję tych rzeczy!
- Pamiętaj, ze mogę wyrzucić cię z domu nie masz do niego żadnych praw
-zobaczymy! -powiedziała pewnym siebie głosem
- Pamiętaj że mamy podpisaną incertyze, a firma twojego ojca nie zbankrutowała dzięki mnie, ale nadal mamy podzielony majątek i dom należy do mnie, ty niestety nie masz nic - pocałował Karyu w policzek
-pożyjemy, zobaczymy
- Dobrze jeśli będziesz stawiała opór wezwę policję i cię wywali
-aham...
Zero przyciągnął do siebie bardziej Karyu.
Kończyli pracę.
-idziemy?
- Tak
Poszli na kolację do H. Nicholsa.
Usiedli przy stoliku na środku sali
- Tak
Poszli na kolację do H. Nicholsa.
Usiedli przy stoliku na środku sali
- Podoba ci się? - spytał Zero biorąc
menu do ręki
-tak -Karyu sięgnął po kartę dań
-Zamawiaj co chcesz
-to ja biorę sushi i czerwone wino dla nas
- Dobrze - Zero wezwał kelnera - Dwa razy sushi i czerwone wino
Karyu pogładził go po dłoni. Ich palce się splotły
Zero patrzył mu prosto w oczy.
-chciałbym cię pocałować. teraz-szepnął
- To, to zrób - Zero uśmiechnął się zadziornie
Karyu pochylił się nad stolikiem i pocałował ukochanego.
Pocałunek przerwał kelner stawiając przed nimi zamówienie. Miał zniesmaczony wzrok.
Karyu wziął kawałek sushi i włożył Zeru do ust.
- Co za romantyzm - zaśmiał się Zero robiąc to samo
-widziałeś wzrok tego kelnera?
- Tak
-był zdziwiony-zaśmiał się
- Raczej zniesmaczony
-co dziwnego jest w pocałunku? -Karyu wziął sushi do ust
- To, że całują się dwaj faceci - Zero co raz popijał sushi winem
-zdrowie!
- I szczęście
-i nieszczęścia dla twojej byłej! -wypili razem
- Racja - uśmiechnął się Zero
-nocujesz dzisiaj u mnie?
- Tak
-to wracajmy
- Dobrze, kochanie
Wrócili do mieszkanka Karyu
-tak -Karyu sięgnął po kartę dań
-Zamawiaj co chcesz
-to ja biorę sushi i czerwone wino dla nas
- Dobrze - Zero wezwał kelnera - Dwa razy sushi i czerwone wino
Karyu pogładził go po dłoni. Ich palce się splotły
Zero patrzył mu prosto w oczy.
-chciałbym cię pocałować. teraz-szepnął
- To, to zrób - Zero uśmiechnął się zadziornie
Karyu pochylił się nad stolikiem i pocałował ukochanego.
Pocałunek przerwał kelner stawiając przed nimi zamówienie. Miał zniesmaczony wzrok.
Karyu wziął kawałek sushi i włożył Zeru do ust.
- Co za romantyzm - zaśmiał się Zero robiąc to samo
-widziałeś wzrok tego kelnera?
- Tak
-był zdziwiony-zaśmiał się
- Raczej zniesmaczony
-co dziwnego jest w pocałunku? -Karyu wziął sushi do ust
- To, że całują się dwaj faceci - Zero co raz popijał sushi winem
-zdrowie!
- I szczęście
-i nieszczęścia dla twojej byłej! -wypili razem
- Racja - uśmiechnął się Zero
-nocujesz dzisiaj u mnie?
- Tak
-to wracajmy
- Dobrze, kochanie
Wrócili do mieszkanka Karyu
-weźmy wspólną kąpiel
Zero uśmiechnął się na tę myśl pociągnął kochanka do łazienki.
-co zrobisz z obrączką ślubną? -Karyu go rozbierał
- Dam tobie - robił to samo
-jak to: mi?
- Bo zależy mi na tobie
-chciałbyś mi się oświadczyć? -spojrzał na niego zdziwiony
- nie, to przynależność. Symbol uczucia
-to miłe z twojej strony-uśmiechnął się
Zero zdjął obrączkę wkładając ja na palec Karyu.
-kocham cię-pocałował go-jak nikogo innego na tym świecie
Zero oddał pocałunek.
-chciałbym spędzić z tobą całe życie
Zero uśmiechnął się na tę myśl pociągnął kochanka do łazienki.
-co zrobisz z obrączką ślubną? -Karyu go rozbierał
- Dam tobie - robił to samo
-jak to: mi?
- Bo zależy mi na tobie
-chciałbyś mi się oświadczyć? -spojrzał na niego zdziwiony
- nie, to przynależność. Symbol uczucia
-to miłe z twojej strony-uśmiechnął się
Zero zdjął obrączkę wkładając ja na palec Karyu.
-kocham cię-pocałował go-jak nikogo innego na tym świecie
Zero oddał pocałunek.
-chciałbym spędzić z tobą całe życie
- Spędzisz
-obiecujesz?
- Przysięgam - pocałował go z pasją
Weszli do wanny.
Zero mył Karyu klatkę piersiową specjalnie zahaczając o sutki.
Karyu wypaćkał go pianą.
-obiecujesz?
- Przysięgam - pocałował go z pasją
Weszli do wanny.
Zero mył Karyu klatkę piersiową specjalnie zahaczając o sutki.
Karyu wypaćkał go pianą.
- co ty wyrabiasz? - Zero się uśmiechnął
-nie lubisz pianki?
- nie o to chodzi - Zero musnął jego policzek
-a o co? -Karyu tajemniczo się uśmiechnął
- O nic
-tak? To w takim razie...-namydlił mu włosy
Zero obserwował Karyu.
W końcu się pocałowali.
Zero z pasją oddawał pocałunek.
-pijemy coś?
- Jak chcesz - powiedział obojętnie Zero
-wódka, gin?
- gin
Karyu przyniósł mu napój do łazienki.
Zero napił się trunku.
-i jak?
- Jak alkohol
-mam na cb ochotę
- Jak zawsze - odpowiedział znudzony
-nie
Zero zaśmiał się. Wytarł ręcznikiem, założył na siebie szlafroki i ruszył do sypialni.
Kary zrobił tak samo.
Zero położył się na łóżku.
Karyu położył się na swoim kochanku. Spojrzał mu w twarz.
Zero patrzył mu twardo w oczy.
Pocałował go w usta.
Zero przejechał rękami w dół jego pleców.
Karyu poczuł jak jego członek powoli staje.
Zero uciskał jego pośladki.
Karyu się podniecił.
- Nie licz na nic - zrzucił go z siebie
-nie lubisz pianki?
- nie o to chodzi - Zero musnął jego policzek
-a o co? -Karyu tajemniczo się uśmiechnął
- O nic
-tak? To w takim razie...-namydlił mu włosy
Zero obserwował Karyu.
W końcu się pocałowali.
Zero z pasją oddawał pocałunek.
-pijemy coś?
- Jak chcesz - powiedział obojętnie Zero
-wódka, gin?
- gin
Karyu przyniósł mu napój do łazienki.
Zero napił się trunku.
-i jak?
- Jak alkohol
-mam na cb ochotę
- Jak zawsze - odpowiedział znudzony
-nie
Zero zaśmiał się. Wytarł ręcznikiem, założył na siebie szlafroki i ruszył do sypialni.
Kary zrobił tak samo.
Zero położył się na łóżku.
Karyu położył się na swoim kochanku. Spojrzał mu w twarz.
Zero patrzył mu twardo w oczy.
Pocałował go w usta.
Zero przejechał rękami w dół jego pleców.
Karyu poczuł jak jego członek powoli staje.
Zero uciskał jego pośladki.
Karyu się podniecił.
- Nie licz na nic - zrzucił go z siebie
-czemu?
- Nie mam nastroju
-dlaczego?
- Musisz zadawać wkurwiające pytania? - Zero popatrzył na niego z mordem w oczach
-dobra, zamknę się
- Wreszcie - Zero odwrócił się tyłem do niego
Lekko go objął.
Zero dotknął jego dłoni.
Ich palce się splotły.
- Przez ciebie stracę firmę żony dzięki, której stałem się tak bogaty
-tylko kasa jest dla ciebie ważna?
- A niby co innego? - odwrócił się do niego
-nic
- Myślisz, że ty jesteś tu ważny? Powinienem iść się przed nią płaszczyć
-idź!
- A idę – pół usiadł
-żartowałem -Karyu go objął
- Ona miała racje przez ciebie zbankrutuje
- Nie mam nastroju
-dlaczego?
- Musisz zadawać wkurwiające pytania? - Zero popatrzył na niego z mordem w oczach
-dobra, zamknę się
- Wreszcie - Zero odwrócił się tyłem do niego
Lekko go objął.
Zero dotknął jego dłoni.
Ich palce się splotły.
- Przez ciebie stracę firmę żony dzięki, której stałem się tak bogaty
-tylko kasa jest dla ciebie ważna?
- A niby co innego? - odwrócił się do niego
-nic
- Myślisz, że ty jesteś tu ważny? Powinienem iść się przed nią płaszczyć
-idź!
- A idę – pół usiadł
-żartowałem -Karyu go objął
- Ona miała racje przez ciebie zbankrutuje
-nie!
Zero oparł się swoim czołem o jego.
Karyu szeptał mu coś do ucha, a Zero się uśmiechał.
Opadł na poduszki pociągając kochanka.
Zadzwoniła jego córka.
- Słucham? - Zero odebrał
-tato...tato... Jesteś gejem?!
- Tak
-dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?! -jego najstarsza córka Reila była rozgoryczona
- Trudno to wytłumaczyć. Jesteś za młoda, aby zrozumieć - Zero mówił spokojnie patrząc na Karyu
-nie, jestem dorosła!
- Jeszcze niezbyt
-wolisz mieszkać z nami czy z nim?!
- Ty się pytasz czy mama?
-mama
- Daj mi ją do telefonu
Reila odstąpiła mamie komórkę.
- Nie wiem. On mnie podnieca, a kocham twój charakter - powiedział parząc prosto na Karyu
-koniec z naszym małżeństwem!
- To twój wybór, bo sądzę, że możemy wszystko odbudować
-nie! Rozwód!
- Jesteś pewna. Masz rację, chce z nim skończyć
-ze swoim kochasiem?
Zero oparł się swoim czołem o jego.
Karyu szeptał mu coś do ucha, a Zero się uśmiechał.
Opadł na poduszki pociągając kochanka.
Zadzwoniła jego córka.
- Słucham? - Zero odebrał
-tato...tato... Jesteś gejem?!
- Tak
-dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?! -jego najstarsza córka Reila była rozgoryczona
- Trudno to wytłumaczyć. Jesteś za młoda, aby zrozumieć - Zero mówił spokojnie patrząc na Karyu
-nie, jestem dorosła!
- Jeszcze niezbyt
-wolisz mieszkać z nami czy z nim?!
- Ty się pytasz czy mama?
-mama
- Daj mi ją do telefonu
Reila odstąpiła mamie komórkę.
- Nie wiem. On mnie podnieca, a kocham twój charakter - powiedział parząc prosto na Karyu
-koniec z naszym małżeństwem!
- To twój wybór, bo sądzę, że możemy wszystko odbudować
-nie! Rozwód!
- Jesteś pewna. Masz rację, chce z nim skończyć
-ze swoim kochasiem?
- tak
-mam to gdzieś! Zdradzałeś mnie!
- Wybacz to się nie powtórzy
-nie!
- I tak bym cię nadal zdradzał. Jest od ciebie lepszy w tych sprawach - Zero się rozłączył
Karyu go objął czule.
- Czy ty nie powinieneś mi przywalić? - Zero spojrzał na niego
-mam to gdzieś! Zdradzałeś mnie!
- Wybacz to się nie powtórzy
-nie!
- I tak bym cię nadal zdradzał. Jest od ciebie lepszy w tych sprawach - Zero się rozłączył
Karyu go objął czule.
- Czy ty nie powinieneś mi przywalić? - Zero spojrzał na niego
-za to że jej powiedziałeś, że ze mną
kończysz? -popatrzył na niego z dziwnym wyrazem twarzy
- tak
-może tak, może nie
- Zdecyduj się
-nie, nie zrobię tego
Zero pocałował go w usta.
- tak
-może tak, może nie
- Zdecyduj się
-nie, nie zrobię tego
Zero pocałował go w usta.
-
Jestem z tobą z powodu seksu
-ona nie fundowała ci takich rozkoszy? -Karyu zjeżdżał dłońmi po jego torsie, jednocześnie podszczypując go lekko
- Jestem gejem
-wiem -Karyu pieścił jego najczulszy narząd
- Więc powinieneś wiedzieć dlaczego mnie nie zadowalała
Karyu się zawadiacko zaśmiał.
- Hm?- Zero patrzył się na niego z nierozumną minął
Zaśmiał się.
- Co?
-uwielbiam ten twój wyraz twarzy, jak jesteś zdziwiony.
- I to cię tak cieszy? - Zero podniósł prawą brew do góry
-nie-nadal go masturbował
- Więc co?
-ty
- Jesteś stuknięty - Zero wywrócił oczami
-hai
Zero pocałował go w usta.
-ona nie fundowała ci takich rozkoszy? -Karyu zjeżdżał dłońmi po jego torsie, jednocześnie podszczypując go lekko
- Jestem gejem
-wiem -Karyu pieścił jego najczulszy narząd
- Więc powinieneś wiedzieć dlaczego mnie nie zadowalała
Karyu się zawadiacko zaśmiał.
- Hm?- Zero patrzył się na niego z nierozumną minął
Zaśmiał się.
- Co?
-uwielbiam ten twój wyraz twarzy, jak jesteś zdziwiony.
- I to cię tak cieszy? - Zero podniósł prawą brew do góry
-nie-nadal go masturbował
- Więc co?
-ty
- Jesteś stuknięty - Zero wywrócił oczami
-hai
Zero pocałował go w usta.
Karyu bawił się jego językiem.
Zero przyssał jego dolną wargę.
Karyu liznął go po ustach.
Zero oderwał się od niego.
Zabrakło im tchu.
Zero położył się obok niego.
-tak skarbie?
- Wiesz co masz zrobić - Zero wskazał ręką na fiuta
-wiem
- Nie odpowiadaj, tylko rób
-to połóż się na mnie w 69
- Chyba zapominasz kto tu rządzi - Zero oparł się na łokciu patrząc na niego
-kładź się na mnie!
- Zapomnij
-to nie ma stawiania pały
- Znajdę se innego
-choć no tu
Zero patrzył na niego uważnie.
Karyu go masturbował.
- Weź go w usta- Zero odchylił głowę do tyłu
Karyu wykonał rozkaz.
- Och tak...Więc jednak się boisz, że znajdę kogoś innego i słusznie
Karyu mu obciągał. Nie przestawał ani na minutę
Zero bawił się jego kosmykami.
Karyu wsłuchiwał się w jęki swojego kochanka.
Zero doszedł w usta Karyu.
Karyu trzymał spermę w ustach.
Zero spojrzał na niego przechylając głowę w prawy bok.
Karyu nadal nie połykał.
- Co ty wyrabiasz? - Zero zmarszczył brwi
Karyu pocałował go z języczkiem.
Sperma z ust Karyu przelewała się od chłopaka do Zero i na odwrót.
-i jak?
- Normalnie
-chcę sexu
- To się nabij
-ja? Nie, teraz ty mnie ruchaj!
Zero podniósł jego biodra do góry wchodząc do końca i od razu szybko się poruszając.
-ach...
Zero czując po pewnym czasie, że dojdzie w odpowiedniej chwili wyszedł z jego wnętrza spuszczając się na brzuch.
Zero przyssał jego dolną wargę.
Karyu liznął go po ustach.
Zero oderwał się od niego.
Zabrakło im tchu.
Zero położył się obok niego.
-tak skarbie?
- Wiesz co masz zrobić - Zero wskazał ręką na fiuta
-wiem
- Nie odpowiadaj, tylko rób
-to połóż się na mnie w 69
- Chyba zapominasz kto tu rządzi - Zero oparł się na łokciu patrząc na niego
-kładź się na mnie!
- Zapomnij
-to nie ma stawiania pały
- Znajdę se innego
-choć no tu
Zero patrzył na niego uważnie.
Karyu go masturbował.
- Weź go w usta- Zero odchylił głowę do tyłu
Karyu wykonał rozkaz.
- Och tak...Więc jednak się boisz, że znajdę kogoś innego i słusznie
Karyu mu obciągał. Nie przestawał ani na minutę
Zero bawił się jego kosmykami.
Karyu wsłuchiwał się w jęki swojego kochanka.
Zero doszedł w usta Karyu.
Karyu trzymał spermę w ustach.
Zero spojrzał na niego przechylając głowę w prawy bok.
Karyu nadal nie połykał.
- Co ty wyrabiasz? - Zero zmarszczył brwi
Karyu pocałował go z języczkiem.
Sperma z ust Karyu przelewała się od chłopaka do Zero i na odwrót.
-i jak?
- Normalnie
-chcę sexu
- To się nabij
-ja? Nie, teraz ty mnie ruchaj!
Zero podniósł jego biodra do góry wchodząc do końca i od razu szybko się poruszając.
-ach...
Zero czując po pewnym czasie, że dojdzie w odpowiedniej chwili wyszedł z jego wnętrza spuszczając się na brzuch.
Karyu jęknął.
Zero opadł na poduszki obok niego.
Zero opadł na poduszki obok niego.
-hm?
- Hizumi wczoraj był lepszy
-what?!
- Jest z tego samego klubu co ty, zamiast do domu poszedłem tam wczoraj. zresztą nie muszę ci się tłumaczyć - odwrócił się do niego tyłem
-owszem znam tą męską dziwkę
- Jest lepsza od ciebie
-tak? To wypierdalaj stąd z pokoju już!
Zero wstał poszedł do łazienki ubierając się. Stanął przed nim ubrany.
- Hizumi wczoraj był lepszy
-what?!
- Jest z tego samego klubu co ty, zamiast do domu poszedłem tam wczoraj. zresztą nie muszę ci się tłumaczyć - odwrócił się do niego tyłem
-owszem znam tą męską dziwkę
- Jest lepsza od ciebie
-tak? To wypierdalaj stąd z pokoju już!
Zero wstał poszedł do łazienki ubierając się. Stanął przed nim ubrany.
-
Powinieneś się jednego spodziewać, kto zdradził raz zrobi to drugi
-ja cię nie zdradzałem!
- Pa skarbie - Zero stanął przy drzwiach od sypialni
-nie, zatrzymaj się!
-ja cię nie zdradzałem!
- Pa skarbie - Zero stanął przy drzwiach od sypialni
-nie, zatrzymaj się!
Zero odwrócił się w jego stronę, stał już
przy drzwiach wyjściowych.
-chodź do mnie
- Po co? Przed chwilą kazałeś mi się wynosić. Boisz się, że wymienię cię na Hizumiego? - Zero odwrócił się przodem do niego
-bo mnie zdradzasz
- Hizumi nie narzeka. Nie jesteśmy razem
-on z tobą czy ty ze mną?
- Ja z tobą
-jak uważasz, mniejsza o to zresztą- Karyu poszedł do łóżka
- Chyba nie sądziłeś, że cię pokocham? - Zero wszedł do sypialni
-po tobie można się wszystkiego spodziewać -wymamrotał Karyu
- Co masz na myśli?
-nie twoja sprawa
- No powiedz. Chodzi o mnie, więc moja sprawa
-powiedziałem: po tobie można się wszystkiego spodziewać!
- I odpowiedz co masz na myśli - podszedł do łóżka
-nic nie mam na myśli
Zero położył się obok niego.
Karyu go pocałował w usta.
Zero oddał pocałunek.
-chodź do mnie
- Po co? Przed chwilą kazałeś mi się wynosić. Boisz się, że wymienię cię na Hizumiego? - Zero odwrócił się przodem do niego
-bo mnie zdradzasz
- Hizumi nie narzeka. Nie jesteśmy razem
-on z tobą czy ty ze mną?
- Ja z tobą
-jak uważasz, mniejsza o to zresztą- Karyu poszedł do łóżka
- Chyba nie sądziłeś, że cię pokocham? - Zero wszedł do sypialni
-po tobie można się wszystkiego spodziewać -wymamrotał Karyu
- Co masz na myśli?
-nie twoja sprawa
- No powiedz. Chodzi o mnie, więc moja sprawa
-powiedziałem: po tobie można się wszystkiego spodziewać!
- I odpowiedz co masz na myśli - podszedł do łóżka
-nic nie mam na myśli
Zero położył się obok niego.
Karyu go pocałował w usta.
Zero oddał pocałunek.
-
Sam jesteś nie zdecydowany
-jestem zdecydowany
- Raz każesz mi się wynosić, a potem całujesz
-bo mnie wkurzasz
- Jesteś zdecydowany? Więc co mam iść?
-nie
Zero objął go.
Karyu się wtulił.
- Jesteś zazdrosny? - Zero przygryzł wargę
-O Ciebie zawsze będę
-jestem zdecydowany
- Raz każesz mi się wynosić, a potem całujesz
-bo mnie wkurzasz
- Jesteś zdecydowany? Więc co mam iść?
-nie
Zero objął go.
Karyu się wtulił.
- Jesteś zazdrosny? - Zero przygryzł wargę
-O Ciebie zawsze będę
- Dlaczego?
-Bo się w tobie kocham -wtulił się
- Uznam, że w to wierze
-mhm
Pocałował go we włosy.
Karyu pozwolił kochankowi by nad nim dominował.
Zero położył się na Karyu całując go namiętnie.
Bawił się jego językiem, jednocześnie dotykał jego tyłeczka.
Zero dotykał swoją dłonią jego masującą jego tył.
Dotykał jego włosów.
- Do czego zmierzasz?
-Bo się w tobie kocham -wtulił się
- Uznam, że w to wierze
-mhm
Pocałował go we włosy.
Karyu pozwolił kochankowi by nad nim dominował.
Zero położył się na Karyu całując go namiętnie.
Bawił się jego językiem, jednocześnie dotykał jego tyłeczka.
Zero dotykał swoją dłonią jego masującą jego tył.
Dotykał jego włosów.
- Do czego zmierzasz?
-do niczego
- Ja widzę, że jednak do czegoś zmierzasz
-ja? Nie!
- Byś mnie inaczej nie obmacywał
-gdybym się w tobie nie kochał, to bym cię nie dotykał
- Gdybym był biedny nawet byś na mnie nie spojrzał
-oj, chyba nie
- Kłamca
-nie
- może zrobię z tobą i z Hizumim trójkąt - uśmiechnął się Zero
-proszę bardzo-cmoknął go
- Z chęcią popatrzę jak mu obciągasz
-w zamian wtedy ty mnie ruchasz
- Nie tylko ja
-a kto jeszcze?
- Hizumi
-ale ja mu obciągam a ty mnie ruchasz w tym samym czasie
- Później zmiana
-hai- Grzeczna z ciebie dziwka - pogłaskał go po włosach
Całowali się gdy wtem zadzwonił Hizu.
-ja? Nie!
- Byś mnie inaczej nie obmacywał
-gdybym się w tobie nie kochał, to bym cię nie dotykał
- Gdybym był biedny nawet byś na mnie nie spojrzał
-oj, chyba nie
- Kłamca
-nie
- może zrobię z tobą i z Hizumim trójkąt - uśmiechnął się Zero
-proszę bardzo-cmoknął go
- Z chęcią popatrzę jak mu obciągasz
-w zamian wtedy ty mnie ruchasz
- Nie tylko ja
-a kto jeszcze?
- Hizumi
-ale ja mu obciągam a ty mnie ruchasz w tym samym czasie
- Później zmiana
-hai- Grzeczna z ciebie dziwka - pogłaskał go po włosach
Całowali się gdy wtem zadzwonił Hizu.
- Słucham? - Zero odebrał
-mam ochotę się z tobą pierdolić skarbie-jęknął mu do słuchawki -zrób mi ten sex telefon, zawsze byłeś w tym świetny
- Robie ci taki telefon kiedy jestem w pracy. Co powiesz na prawdziwy seks skarbie?
-świetnie!
- Co powiesz na trójkąt?
-brzmi świetnie-powiedział słodko-chcę was poczuć
- Wiesz gdzie mieszka Karyu?
-ee nie. A tak w ogóle kto to?
- Pracowaliście razem w klubie
-a tak. Teraz sobie przypomniałem
- To wiesz, gdzie mieszka?
-nie
Zero podał mu adres.
Karyu się ostro podniecił na myśl o sexie z dwójką facetów.
- Cieszysz się dziweczko? - Zero spojrzał na niego
-a ty byś się nie cieszył suczko? -pogłaskał go po policzkach
- Na twoim miejscu raczej nie
-mam ochotę się z tobą pierdolić skarbie-jęknął mu do słuchawki -zrób mi ten sex telefon, zawsze byłeś w tym świetny
- Robie ci taki telefon kiedy jestem w pracy. Co powiesz na prawdziwy seks skarbie?
-świetnie!
- Co powiesz na trójkąt?
-brzmi świetnie-powiedział słodko-chcę was poczuć
- Wiesz gdzie mieszka Karyu?
-ee nie. A tak w ogóle kto to?
- Pracowaliście razem w klubie
-a tak. Teraz sobie przypomniałem
- To wiesz, gdzie mieszka?
-nie
Zero podał mu adres.
Karyu się ostro podniecił na myśl o sexie z dwójką facetów.
- Cieszysz się dziweczko? - Zero spojrzał na niego
-a ty byś się nie cieszył suczko? -pogłaskał go po policzkach
- Na twoim miejscu raczej nie
-bo?
- Będziesz wykorzystywany przez dwóch facetów, ale dla ciebie to nie nowość
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Karyu poszedł otworzyć. To był Hizumi.
Zero siedział na łóżku.
Hizu całował Karyu.
Zero przyglądał się scenie dziejącej przed nim.
Hizu popchnął ich oboje na łóżko.
- Zaczynajmy
Karyu i Zero zaczęli się całować, a Hizu masturbował ich członki.
Zero zaczął macać krocze Hizumiego.
Hizu przyłączył się do ich pocałunku.
Zero rozpiął jego spodnie masturbując go.
Karyu ich podszczypywał.
Zero pociągnął go za włosy przyciągając do członka Hizumiego.
Karyu wziął go w usta.
Zero rozbierał Hizumiego całując każde odsłonięte miejsce.
Karyu ssał fiuta Hizu wsłuchując się w jego jęki.
Zero rozebrawszy Hizumiego. Podszedł od tyłu do Kary wchodząc w niego i się od razu poruszając.
Karyu na chwilę przerwał.
- Będziesz wykorzystywany przez dwóch facetów, ale dla ciebie to nie nowość
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Karyu poszedł otworzyć. To był Hizumi.
Zero siedział na łóżku.
Hizu całował Karyu.
Zero przyglądał się scenie dziejącej przed nim.
Hizu popchnął ich oboje na łóżko.
- Zaczynajmy
Karyu i Zero zaczęli się całować, a Hizu masturbował ich członki.
Zero zaczął macać krocze Hizumiego.
Hizu przyłączył się do ich pocałunku.
Zero rozpiął jego spodnie masturbując go.
Karyu ich podszczypywał.
Zero pociągnął go za włosy przyciągając do członka Hizumiego.
Karyu wziął go w usta.
Zero rozbierał Hizumiego całując każde odsłonięte miejsce.
Karyu ssał fiuta Hizu wsłuchując się w jego jęki.
Zero rozebrawszy Hizumiego. Podszedł od tyłu do Kary wchodząc w niego i się od razu poruszając.
Karyu na chwilę przerwał.
-ah! Rżnij!
Zero wchodził w niego cały poruszając się najszybciej jak mógł.
Karyu ssał nadal.
Zero poruszył jeszcze kilkanaście się razy i zamienił się miejscami z Hizumim.
-fuck!
Zero po krótkim czasie spuścił się w usta Karyu.
Teraz to Karyu ruchał Zero.
Zero jęczał z przyjemności.
Nie przestawał.
Po kilkunastu pchnięciach Hizumi i Kary doszli prawie jednocześnie.
Karyu się położył.
Zero wtulił się w niego.
Hizu położył się obok Karu i objął go w pasie.
- Dziwka - Zero szepnął Karyu w ucho przygryzając je
Zero wchodził w niego cały poruszając się najszybciej jak mógł.
Karyu ssał nadal.
Zero poruszył jeszcze kilkanaście się razy i zamienił się miejscami z Hizumim.
-fuck!
Zero po krótkim czasie spuścił się w usta Karyu.
Teraz to Karyu ruchał Zero.
Zero jęczał z przyjemności.
Nie przestawał.
Po kilkunastu pchnięciach Hizumi i Kary doszli prawie jednocześnie.
Karyu się położył.
Zero wtulił się w niego.
Hizu położył się obok Karu i objął go w pasie.
- Dziwka - Zero szepnął Karyu w ucho przygryzając je
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz